Każdemu zależało na punktach (komentarze #GRUTAR)

MRGARDEN GKM Grudziądz – GRUPA AZOTY UNIA Tarnów  52:38. Takim wynikiem zakończył się mecz w ramach IX rundy PGE Ekstraligi. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Artem Laguta zdobywca trzynastu punktów. – Cieszymy się z tej wygranej, bardzo zależało nam na tym bonusie – powiedział Rosjanin na konferencji pomeczowej.

W drużynie gości jeden zawodnik solidnie punktujący to za mało, by powalczyć o dobry wynik. – Gratuluję drużynie Grudziądza. Wytrzymała ciśnienie i dalej jest w grze. Dla sportu to dobrze jak walczymy do samego końca. Plan minimum był na dzisiaj punkt bonusowy, niestety boli to, że nie dało się go zdobyć, chociaż te punkty gdzieś tam mieliśmy, może to jest takie tłumaczenie. Kenneth Bjerre też już nie był w stanie później nawiązać walki. Po biegu powiedział, że nie jest w stanie już jechać, uskarżał się na ból w pachwinie, bo spadła mu noga z haka i nie miał szans na uratowanie się z tego. Gdzieś tam też poturbował się Artur Mroczka. I tak naprawdę to kim udało się dojechać do końca w nominowanych biegach, to pojechaliśmy. Brawa dla chłopaków, że wyciągnęli jeszcze coś z tego – powiedział Paweł Baran trener gości.

W lepszym nastroju na konferencji pomeczowej pojawi się trener gospodarzy Robert Kempiński.Dziękuję zawodnikom oraz trenerowi z Tarnowa za mecz. Nam się trochę lepiej ułożyło, bo nie dość że wygraliśmy, to zgarnęliśmy jeszcze bonus. Przede wszystkim cieszy mnie to, że do drużyny dołączył z punktami  Krzysztof Buczkowski. Dzisiaj było widać u niego, że już trochę lepiej to wygląda. Antonio Lindbaeck tak samo. Myślę że możemy  powalczyć z lepszą drużyną nawet przy takiej formie jaką nasi zawodnicy przedstawiają. Można pochwalić juniorów: Kamila Wieczorak, chociaż Dawid Wawrzyniak też jechał drugi, lecz mały błąd i się przewrócił.

Bardzo wysoką formę prezentuje Artem Laguta – zdobywca 13 „oczek”. – Cieszymy się z tej wygranej, bo zależało nam na tym bonusie. Ciężko było się dopasować. W piątek tor był trochę przyczepny, a dzisiaj był bardziej twardy, bo pogoda zrobiła swoje. Ale wygraliśmy za trzy i jedziemy dalej – powiedział Rosjanin na konferencji.

Na koniec zapytano trenera z Tarnowa o Petera Kildemanda. – Peter wiedział od początki, że nie pojedzie. Po pierwszym nieudanym starcie Viktora Kulakowa nie zabiorę mu kolejnego biegu. Tym bardziej, że Rosjanin był pierwszy raz na tym torze i startował z trzeciego pola, więc dałem mu drugą szansęPaweł Baran.

Rafał Kowalski
Fot. Marcin Karczewski