Kasprzak: Znowu zabrakło dwóch punktów do bonusu. Musimy wygrać u siebie

Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec
Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec

W niedzielę SPEED CAR Motor Lublin pokonał TRULY.WORK Stal Gorzów 50:40 i zagarnął trzy punkty meczowe w rywalizacji z bezpośrednim rywalem o szóste miejsce. Po spotkaniu Krzysztof Kasprzak, w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, żałował, że punkt bonusowy uciekł im sprzed nosa.

Ostatnie trzy spotkania PGE Ekstraligi nie potoczyły się dla TRULY.WORK Stali Gorzów po myśli, jeżeli chodzi o zdobycie punktu bonusowego. Co prawda zawodnicy prowadzeni przez Stanisława Chomskiego dość niespodziewanie i sensacyjnie pokonali FOGO Unię, jednak bonus pojechał do Leszna. Kolejne dwa spotkania to przegrane „za trzy” ze STELMET Falubazem Zielona Góra i SPEED CAR Motorem Lublin. W przypadku pojedynku z tymi drugimi zabrakło naprawdę niewiele, aby obronić punkt bonusowy.

Mój wynik w tym spotkaniu był bardzo dobry. Szkoda, że drużyna zdobyła 40 punktów. Znowu zabrakło dwóch punktów do bonusu. Trzeci mecz z rzędu. Jakbyśmy doliczyli te trzy duże oczka w tabeli ligowej to byłby spokój, a tak cóż, to już przeszłość. Musimy wygrać u siebie i tyle – powiedział Krzysztof Kasprzak.

Zawodnik gorzowskiej TRULY.WORK Stali nie miał zbyt wielu okazji do startowania na lubelskim owalu. Co przed spotkaniem wiedział o miejscowym torze? – Jest to ciężki tor. Długi i bardzo wąski. Gdy ktoś ucieknie do przodu, to już nic się nie da zrobić. Tym bardziej podczas tego spotkania, bo tor był po równiarce. Trzeba było pilnować startu, bo tylko przez siedem biegów „chodziła” ścieżka przy krawężniku – dodał.

Przed TRULY.WORK Stalą Gorzów bardzo ważne spotkanie na domowym torze z forBET Włókniarzem Częstochowa. Aby myśleć o utrzymaniu, gorzowianie muszą zdobyć w tym meczu dwa punkty i liczyć, że SPEED CAR Motor nie sprawi niespodzianki w Grudziądzu.

 

Michał Mielnik