KASPRZAK WIE, ŻE W FINALE NAZWISKA NIE JADĄ

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

W rewanżowym spotkaniu półfinałowym PGE Ekstraligi CASH BROKER Stal Gorzów pokonała forBET WŁÓKNIARZ Częstochowa 51:39. Bardzo dobrze w szeregach żółto-niebieskich spisał się Krzysztof Kasprzak, który wywalczył 11 punktów. Teraz przed gorzowianami finał z FOGO Unią Leszno, w którym rozstrzygnie się kwestia medalowa. Pierwszy mecz 16 września w Gorzowie, rewanż tydzień później (23 września) w Lesznie.

Kasprzak w pierwszej gonitwie dnia na ostatnich metrach musiał uznać wyższość Leona Madsena. W trzecim swoim biegu przez defekt stracił swój najlepszy silnik, a w pozostałych biegach przywoził same „trójki”. – Ciężki przeciwnik. Zawsze takie mecze są trudne. Przed spotkaniem, mówi się „łee już jest finał”, a ja wiem, jak te mecze się kończą. Mi zawsze z tymi drużynami, niby potencjalnie słabszymi, jeździ się dwa razy gorzej. Nie mam też szczęścia w takich spotkaniach. Zatarł mi się mój najlepszy silnik. Lepiej, że zdarzyło się to teraz, a nie w finale. W poniedziałek wyślę silnik do serwisu i będzie dobrze – powiedział żużlowiec.

Czy po utracie najlepszego silnika, fani żółto-niebieskich mają powody do obaw przed finałem PGE Ekstraligi? – Mam dużo dobrych silników. Każdy z nas ma jednak ten swój jeden ulubiony, który akurat pasuje. Drugi silnik też wygrał dwa wyścigi, więc nie było źle. Przed finałem będziemy trenować w środę i czwartek, i na pewno będziemy gotowi na finał – dodał Kasprzak.

Na co w walce o złoto będzie stać CASH BROKER Stal Gorzów– Najpierw celem są play-off. Jak już weszliśmy do finału, to trzeba wygrać. Na papierze nazwiska mocniejsze ma nasz przeciwnik, to wiemy. Jak widzimy, od paru lat w żużlu nazwiska nie jadą, a liczy się dyspozycja dnia. Miejmy nadzieję, że wszyscy z nas pojadą na jak najlepszym poziomie i wygramy te zawody – powiedział zawodnik.

Czy dla wychowanka leszczyńskiego klubu spotkanie finałowe z FOGO Unią Leszno jest meczem, jak każdy inne w lidze? – Jeszcze z pięć lat temu te mecze wywoływały we mnie dodatkowe emocje. Teraz jest mi lżej podchodzić do tych spotkań, bo jeżdżę już siedem lat w Gorzowie. W dwumeczu z FOGO Unią Leszno dla mnie dobre jest to, że rewanż będzie tylko trzy kilometry od domu – zakończył Polak.

Piotr Kaczmarek