Kasprzak: To jest ciężki sezon dla TRULY.WORK Stali

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

W spotkaniu otwierającym 14. rundę PGE Ekstraligi, TRULY.WORK Stal Gorzów zremisowała z forBET Włókniarzem Częstochowa 45:45, a Krzysztof Kasprzak zdobył 9+1 punktów. Remis w meczu oznaczał, że bez względu na wynik spotkania w Grudziądzu, żółto-niebiescy pojadą w barażu. – Zabrakło punktów wszystkich zawodników, tylko Bartosz Zmarzlik pojechał na poziomie – mówił po meczu Kasprzak dla speedwayekstraliga.pl.

Gorzowianie zremisowali w piątek z forBET Włókniarzem Częstochowa. Wynik ten oznacza, że TRULY.WORK Stal Gorzów po raz drugi w historii pojedzie w barażach. Krzysztof Kasprzak ma świadomość, że indywidualne wyniki nie były takie, na jakie stać jego i kolegów z zespołu. – Każdy z nas potrafi pojechać dobrze. Jeżeli nie ma się dopasowanego motocyklu tak, żeby jechać z przodu, to jedzie się za rywalami – stwierdził Kasprzak.

Przechodząc do analizy zdobytych przez leszczynianina punktów z forBET Włókniarzem, można zauważyć, że pierwszy i ostatni występ był dobry w jego wykonaniu. W trakcie meczu zawodnik TRULY.WORK Stali wraz z teamem szukał odpowiednich ustawień, które „zagrały” dopiero w biegu nominowanym. – W pierwszym biegu nie miałem rewelacyjnego startu i wykorzystałem błąd Adriana Miedzińskiego. W drugim starcie z czwartego pola wypchnął mnie Paweł Przedpełski na mocno polaną część toru i tam już nie mogłem nic zrobić, bo było po równaniu. Z biegu na bieg szukaliśmy i dopiero w czternastym biegu wszystko „zagrało” – powiedział Kasprzak w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Przed spotkaniem cały zespół żółto-niebieskich miał świadomość, jaka jest jego ranga. Nawet zdobycie trzech punktów nie gwarantowało bezpiecznego miejsca w tabeli. Gorzowianom nie udało się zdobyć całej puli. – Był to mecz o trzy punkty, wiedzieliśmy o tym. Przygotowywaliśmy się przez ostatnie tygodnie i nic, po prostu byli lepsi. Zabrakło punktów wszystkich zawodników. Tylko Bartosz Zmarzlik pojechał na poziomie, a reszta mogła coś dołożyć – zauważył zawodnik.

W kolejnym meczu zdobycz punktowa gorzowskiej formacji juniorskiej nie zachwyca. Kasprzak nie chciał krytykować młodszych kolegów z zespołu, bo ma świadomość, że wkładają w swoją pracę mnóstwo wysiłku. Pech nie odpuszczał żółto-niebieskich przez cały sezon i musieli ciągle zmagać się z brakami kadrowymi. – Nie chcę źle gadać na chłopaków. Na pewno starają się, pracują. Może w przyszłym sezonie będzie lepiej. Mieliśmy pecha, praktycznie co dwa tygodnie ktoś był kontuzjowany. Anders Thomsen miał mecz po trzech tygodniach, nie było go w Lublinie i nie jeździł w meczu z FOGO Unią. Męczyliśmy się strasznie. To jest ciężki sezon dla TRULY.WORK Stali, mam nadzieję, że przyszły będzie lepszy – zakończył Kasprzak.

Krzysztof Frączek