Kasprzak poszedł na całość. „Wziąłem silnik, który nigdy nie jeździł”

Fot. Patryk Kowalski

12 punktów i dwa bonusy zanotował Krzysztof Kasprzak w spotkaniu z FOGO UNIĄ. Wychowanek klubu z Leszna zdradził, że swój jedyny bieg w tym meczu wygrał na silniku, którego jeszcze nigdy nie używał w Grudziądzu.

Już podczas próby toru wiedziałem, ze to będzie ciężkie spotkanie. W dodatku już w trzeciej gonitwie wydarzył się ten wypadek, którego skutki były koszmarne – powiedział po meczu w Grudziądzu Krzysztof Kasprzak w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

Przypomnijmy, że w wyniku wypadku w trzeciej gonitwie niezdolni do jazdy byli Piotr Pawlicki i Nicki Pedersen, którzy zostali przewiezieni do szpitala. – Kiedy widziałem, że jadą w bandę, odwróciłem głowę, bo wiem, że w tym miejscu motocykle osiągają największą prędkość – wspominał Kasprzak. – Takie sytuacje trzeba jak najszybciej wyrzucić z głowy. W PGE Ekstralidze jest bardzo ciężko. Każdy walczy o punkty, ale na pewno nikt nie chce robić sobie krzywdy – zaznaczył.

Grudziądzanie sporo trenowali przed niedzielnym meczem. Treningi zaplanowano na czwartek i piątek. – Tor podczas meczu był bardzo podobny. Po przerwie trochę się jednak przesuszył. Było twardziej. W końcówce meczu bardzo ciężko już się wyprzedzało. Dlatego trzeba było skupić się na startach – mówił Krzysztof Kasprzak.

Wychowanek UNII Leszno nie krył, że mecze z macierzystą drużyną wywołują u niego dodatkowy dreszczyk emocji. – Co prawda 12 lat już nie jeżdżę w UNII, ale w takich meczach zawsze zawodnik chce się lepiej pokazać. Nadal mam kilku sponsorów z Leszna, a po meczu rozmawiałem z kibicami, wśród których było sporo moich kolegów – powiedział żużlowiec, który 10 czerwca spędzi najkrótszą podróż w tym sezonie na mecz PGE Ekstraligi. – Na stadion mam pięć kilometrów. A co do meczu, to powiem krótko – będziemy starali się go wygrać – skwitował.

Jakub Keller