Kaczmarek: Był ból. Nie mogłem pojechać na sto procent

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

Wszystko wskazuje na to, że w meczu PGE Ekstraligi z CASH BROKER Stalą Gorzów po raz ostatni zobaczyliśmy Daniela Kaczmarka na pozycji juniora GET WELL Toruń. Młody leszczynianin zanotował solidny występ przeciwko gorzowianom, lecz jak sam podkreśla, na więcej nie pozwoliło mu zdrowie. – Mogłem dać z siebie jedynie 85 procent – mówi zawodnik.

Mimo problemów zdrowotnych toruński junior w starciu z CASH BROKER Stalą Gorzów zgromadził 9 punktów i bonus. – Wspomniane 85 procent, które z siebie dałem wystarczyło, aby zrobić dobry wynik – podsumowuje Kaczmarek.

Przypomnijmy, że wychowanek FOGO Unii Leszno nabawił się kontuzji podczas finału Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów w duńskim Outrup. Sprawcą wypadku był wówczas Patrick Hansen. Kaczmarek nie miał szans na ominięcie rywala i z dużą prędkością wjechał w wypuszczony przez Duńczyka motocykl. Co prawda, badania wykluczyły złamania, ale bardzo ucierpiało biodro młodego reprezentanta Polski. Nawet do tego stopnia, że młody leszczynianin nie dał rady wystąpić w wyjazdowym meczu GET WELL Toruń z BETARD Spartą Wrocław. Wielu ekspertów uważa, że to właśnie punktów Kaczmarka najbardziej zabrakło do zwycięstwa torunian w stolicy Dolnego Śląska.

Kibice w Toruniu liczą po cichu na jasnogórski cud. Tylko wygrana MRGARDEN GKM-u Grudziądz w wyjazdowym meczu z forBET Włókniarzem Częstochowa sprawi, że to podopieczni Jacka Frątczaka walczyć będą w tym sezonie o medale. Przypomnijmy, że ze względu na stan toru, mecz ten przełożony został na 30 sierpnia (godz. 19.30, transmisja w Nsport+ przyp. red.). Każdy inny scenariusz spowoduje, że nie zobaczymy już w tym sezonie w akcji zawodników z aniołem na plastronie, którzy z meczu na mecz, mimo osłabienia, prezentowali wysoką formę.

Tylko detale zadecydowały, że podopiecznym Jacka Frątczaka nie udało się wygrać we Wrocławiu i zdobyć punktu bonusowego w dwumeczu z żegnająca się z PGE Ekstraligą GRUPA AZOTY Unią Tarnów. Fatalna kontuzja Rune Holty nie pozwoliła też torunianom przywieźć trzech punktów z Grudziądza. Co zatem zdaniem Kaczmarka sprawiło, że GET WELL wstał z kolan i praktycznie ociera się o fazę play off? – Przede wszystkim powtarzalność na własnym torze. Przed ostatnimi meczami nie mieliśmy nawet drużynowych treningów, tylko trenował ten, kto chciał. Głównie dla frajdy, a nie dla sprawdzania ustawień. Sam skorzystałem z tej możliwości i przyjechałem w sobotę przed meczem sprawdzić, czy dam radę pojechać przeciwko gorzowianom – wyjaśnia Daniel Kaczmarek, który swoją waleczną postawą na torze przekonuje do siebie coraz więcej kibiców czarnego sportu w Toruniu.

Nasi kibice są wspaniali. Mówiłem o tym już w zeszłym roku kiedy walczyliśmy o utrzymanie. Nie opuścili nas nawet w meczu barażowym. Chciałbym podziękować im za wsparcie. Zarówno w imieniu własnym, jak i całego zespołu – kwituje młodzieżowy mistrz Polski.

Jakub Keller