“Jeżeli wyjedziesz ze startu, to można fruwać” – wypowiedzi ELTROX Włókniarza Częstochowy z meczu #WROCZE

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Podopieczni Marka Cieślaka zremisowali na stadionie Olimpijskim z BETARD Spartą Wrocław. Dwumecz zakończył się wynikiem 82:98 i punkt bonusowy wyjechał z ekipą gości. Rajderem spotkania został Jakub Miśkowiak, który przed spotkaniem napotkał małe problemy. Częstochowski junior uzyskał 46.15% głosów w oficjalnej aplikacji PGE Ekstraligi. W sześciu startach zdobył 9 punktów.

Marek Cieślak przed hitem 10. rundy poruszył kwestię jazdy swoich zawodników w PGE IMME w Toruniu oraz pokazał różnicę między meczem domowym a wyjazdowym. – Cóż można zrobić specjalnego. W sobotę czterech zawodników wystartowało w PGE Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi, także ich w Częstochowie nie było. Jest to mecz wyjazdowy, więc mieli trening w Toruniu. Wnioski są takie, że ciągle czekamy na Jasona Doyle’a. Było widać, że pojechał naprawdę dobre zawody. Leon Madsen natomiast wskoczył na podium, ale te 5 biegów, które jechał wcześniej były troszkę gorsze w jego wykonaniu, ale taki był regulamin.  Trochę gorzej wypadł Lindgren. Nie szło mu, ale to było w sobotę. Paweł Przedpełski ostatni bieg pojechał dobrze. Cóż mogę powiedzieć, walczymy i będziemy starać się osiągnąć korzystny rezultat. Całkiem inaczej jest jak mecz jest w domu i jest czas na trening. Teraz tego czasu nie mieliśmy, bo zawodników nie było, ale to są dobrzy żużlowcy.Wcale ich nie potępiam, bo nie wiem o co chodzi. Czy mało jazdy czy coś innego. Jeden potrzebuje więcej jazdy, drugi nieco mniej. Te dziury w naszym zespole są widoczne w meczach – dodał szkoleniowiec zespołu.

Jakub Miśkowiak przed meczem napotkał małe problemy w drodze do Wrocławia i w ostatniej chwili dotarł na stadion. W busie rozpoczął swoje przygotowania do startów. – Godzinka drogi jest z Rawicza do Wrocławia. Jechałem 3 godziny po małych komplikacjach, ponieważ był wypadek. Byłem już przebrany i uszykowany. Motocykle nie były, bo znajdowały się z tyłu, ale mechanicy szybko je przygotowali i jak widać dobrze się sprawują. Nie jest łatwo, bo jest dużo tego materiału i tor jest bardzo wymagający. Po biegu masażysta mi rozmasował ręce, żeby rozluźnić mięśnie oraz żebym lepiej się poczuł. Były korekty w sprzęcie i nie poszły na marne, bo było dużo lepiej – podsumował junior ELTROX Włókniarza.

Nawierzchnia na stadionie Olimpijskim zaskoczyła nie tylko Jasona Doyle’a, który otwarcie przyznał, że tor nie jest łatwy, ale całą ekipę gości. – Jeżeli wyjedziesz ze startu, to można fruwać na takim torze. Cała nasza drużyna jest zaskoczona głębokością nawierzchni we Wrocławiu, ale jeśli poradzisz sobie na starcie, to poradzisz sobie na dystansie, który jest bardzo wymagający – powiedział 34-letni Australijczyk.

Na sam koniec w Mix Zone, Marek Cieślak podsumował całe spotkanie w wykonaniu swoich zawodników oraz odniósł się do formy Fredrika Lindgrena. – Powiem tak, że najgorzej jest posypać głowę popiołem. Na pewno tego nie zrobię i moi zawodnicy też nie. Powiem szczerze, że idzie nam “jak po grudzie”. Straciliśmy dużo punktów w zły sposób, ale wszyscy chcą dostać się do najlepszej czwórki. Mecz był zacięty, na bardzo trudnym terenie. Wiadomo, że BETARD Sparta Wrocław wygrywa tu bardzo ciężkie mecze. Udało nam się doprowadzić do remisu i wyrwać bonus, więc jakaś iskierka na przyszłość jest. Oglądałem PGE IMME w Toruniu i starałem się doszukać czegoś pozytywnego w jeździe Lindgrena, ale niestety nie znalazłem. W swoim pierwszy biegu w tych zawodach przyjechał ostatni, ale później już wygrywał i tak to jest w sporcie. Trafił z silnikiem na ten tor oraz z przełożeniami, co zaowocowało. Myślę, że Fredrik też czasem nie wie, o co chodzi. Czasami nie wiem, gdzie jest. Czy jest coś za słabo lub za mocno. Być może powodem jest też to, że tego sprzętu mają za dużo i później się w tym gubią. Mistrzowie Świata też miewają problemy z doborem sprzętu oraz przełożeń i taki jest ten żużel  – zakończył trener ELTROX Włókniarza Częstochowa.

 

Paulina Wiśniewska