Jesteśmy sportowcami i walczymy do końca – wypowiedzi FOGO UNII po meczu #LESGOR

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Niedzielnego popołudnia, na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie, rozgrano pierwszy mecz w walce o brązowy medal PGE Ekstraligi. Po przeciwnych stronach barykady stanęła miejscowa FOGO UNIA oraz MOJE BERMUDY STAL Gorzów. Mecz zakończył się przegraną gospodarzy 41:49.

Przed rozpoczęciem pierwszego spotkania w walce o trzecie miejsce, zapytano Piotra Barona, jaki jest poziom ekscytacji i motywacji w zespole. – Motywacja jest duża i będziemy walczyć. Medal to medal. Szkoda, że to nie srebro czy złoto, ale brązowego medalu np. ja nie posiadam więc bardzo bym go sobie życzył. Przed rozpoczęciem spotkania były jeszcze poprawki na torze, szczególnie mowa o pierwszym miejscu startowym. Było to spowodowane wcześniejszymi opadami deszczu. Dosypaliśmy nieco nowej nawierzchni, aby wyrównać szanse na polach startowych. Powodem niepowodzeń leszczyńskiej FOGO UNII na domowym torze jest to, że mamy za wolne silniki. Na tor w Lesznie trzeba mieć bardzo szybkie motocykle. Lepiej nam idzie na torach trudniejszych technicznie, ponieważ mamy bardzo dobrych kierowców, którzy sobie na nich świetnie radzą – wyjaśnił menedżer FOGO UNII Leszno.

Emil Sayfutdinov również stanął przed kamerą ELEVEN SPORTS. Zawodnika gospodarzy zapytano o to, jak panujące warunki pogodowe wpływają na jego przygotowania i jazdę. – Nie jest wówczas komfortowo, bo zimno powoduje, że ciało jest sztywniejsze. Przed startem zawodów zrobimy rozgrzewkę i będziemy gotowi do walki. Przygotowanie sprzętu na taką pogodę przebiega trochę inaczej. Będziemy musieli przy nim trochę więcej popracować, aby optymalnie ustawić go na obecne warunki. Tor też się nieco zmienił przez opady deszczu. Miejsca, gdzie stało więcej wody, są bardziej miękkie. Mam nadzieję, że tor będzie równy dla wszystkich i będzie dobre ściganie. Brązowy medal też jest dobry i będziemy o niego walczyć. To jest mój ostatni mecz w barwach FOGO UNII Leszno na tym stadionie. Mam duży respekt i szacunek do miejscowych kibiców, bo przez 7 lat jak jeździłem w Lesznie, zawsze czułem od nich wsparcie. Byli ze mną na dobre i na złe, za co im bardzo dziękuję – zakończył Sayfutdinov.

Po swoim drugim starcie o rozmowę poproszono Krzysztofa Sadurskiego. Zapytano go o to co zjadł, dzięki czemu ma tyle energii na starcie. – Zjadłem cukierki „krówki” i jak widać zadziałało. To działa bardziej w głowie, ale najważniejsze, że się udaje. Jeśli każdy z nas dołoży swoje to myślę, że wygramy. Tor jest twardszy. Mimo, że w biegu juniorskim fajnie „wyskoczyłem” z czwartego pola, to czułem cały czas, że muszę uważać na Wiktora, który ostatecznie i tak mnie dopadł. Po korekcie, w kolejnym biegu już było lepiej. Drugie pole startowe jest o wiele twardsze od czwartego, dlatego też trudniej było z niego dobrze wystartować – podsumował junior FOGO UNII Leszno.

Damian Ratajczak, po swoich dwóch startach nie był zbyt zadowolony. – Moja dyspozycja w biegu juniorskim mnie nie zadowala. Popełniłem tam kilka błędów. Po próbie toru źle odczytałem warunki torowe. Na mój drugi bieg zrobiliśmy korekty w sprzęcie i już było o wiele lepiej. W biegu szóstym jechałem z doświadczonymi seniorami więc myślę, że w PGE Ekstralidze nie można myśleć o odpuszczaniu. Trochę przeciwnikowi przeszkadzałem, ale wg mnie była to walka fair. Zapewne brakuje mi jeszcze umiejętności, aby w nieco inny sposób zablokować zawodnika, ale myślę, że Szymon Woźniak również próbował by mnie blokować, gdybyśmy byli w odwrotnej sytuacji. Cieszę się, że dowiozłem tą „jedynkę”. Jesteśmy sportowcami i walczymy do końca. W zespole każdy jest motywowany do tego, aby skończyć sezon z medalem na szyi – wyjaśnił najmłodszy zawodnik FOGO UNII.

Po zakończonym meczu do strefy MIX ZONE zaproszono Janusza Kołodzieja.Zdecydowanie życzył bym sobie więcej punktów, zarówno w zeszłotygodniowym meczu we Wrocławiu, jak i teraz w Lesznie. Był trochę lepiej, ale dalej się czuję jakbym zrobił tylko dwa punkty. Będziemy na spokojnie wyciągać wnioski po powrocie do warsztatu. Tam będziemy wszystko analizować. Mamy w tym roku problemy na domowym torze i się na nim męczymy. Nie potrafimy znaleźć tego co byśmy chcieli. Na wyjazdach wychodzi nam trochę lepiej wiec na pewno do Gorzowa pojedziemy z nadziejami. Mamy jeszcze tydzień na przygotowanie sprzętu i na jeszcze większą mobilizację. Do odrobienia mamy osiem punktów. Będziemy robić wszystko, żeby zakończyć ten sezon fajnie. Ten rok jest dla nas ciężki, ale nie poddajemy się – podsumował zawodnik FOGO UNII Leszno.

Martyna Wolnik