„Jest to sukces dla MOTORU Lublin” – wypowiedzi gości meczu #WROLUB

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

W najważniejszym meczu sezonu 2021 PGE Ekstraligi, BETARD SPARTA Wrocław pokonała MOTOR Lublin 50:40, zdobywając złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Dla lublinian było to powtórzenie sukcesu sprzed 30 lat, kiedy to również sięgnęli po srebro. Rajderem meczu został Dominik Kubera, który zdobył również tytuł Rajdera finałów PGE Ekstraligi.

Może nie byłby to cud, ale gdybyśmy wygrali, byłaby to duża sensacja. Niemniej, zawsze kiedy przyjeżdżamy na mecz, to chcemy go wygrać. Udało nam się zdobyć punkt bonusowy w rundzie zasadniczej, postaramy się o to także tym razem. Grigorij bardzo dobrze się czuł na wrocławskim torze, dwa lata temu zrobił tu siedemnaście „oczek”. Teraz nie wystąpi i musimy się z tym pogodzić. Juniorzy są po przejściach, Wiktor Lampart miał upadek w poniedziałek, w sobotę nieszczęśliwie upadł Mateusz Cierniak. Seniorzy są zdrowi i pojedziemy, na ile nas stać – powiedział Jacek Ziółkowski.

W porównaniu do rundy zasadniczej, poszło mi dużo lepiej. Czuję się znacznie pewniej na tym torze, próbujemy dalej. Moja noga nie nadaje się do chodzenia, ale do jazdy już tak. Dla psychiki jest lepiej, kiedy noga jest ustabilizowana. My zrobiliśmy już swoje, reszta jest już dodatkiem z naszej strony. Niech starsi koledzy pokażą, co potrafią – ocenił Mateusz Cierniak, junior MOTORU Lublin.

Chciałbym powalczyć z chłopakami, ścigać się w takiej atmosferze. Koledzy dobrze sobie radzą, robią zastępstwo zawodnika. Oczywiście jest mi przykro, że nie mogę się ścigać w najważniejszych zawodach. Cały czas rozmawiamy, widzę i słyszę, jak pracuje sprzęt kolegów i podpowiadam im – podsumował kapitan gości, Grigorij Laguta.

Kiedy Maciej Janowski jest tak szybki, musisz bardzo dobrze rozumieć się z partnerem. W moim trzecim starcie nie zrozumiałem się z Dominikiem Kuberą. W pierwszy podejściu do wyścigu pierwszego czułem się dobrze i nie czułem zbytniego kontaktu z Artemem Lagutą. W drugim biegu odnalazłem to czego szukałem. Naciskamy gospodarzy, każdy finał powinien mieć fajerwerki. Liczymy na pozostałych kolegów, aby się dostroili i będziemy walczyć do końca – zaznaczył Mikkel Michelsen.

Ostatni raz w finale jechałem w 2005 roku. Trochę czasu minęło, była szansa w tym spotkaniu powalczyć o zwycięstwo. Z przebiegu meczu było widać, że jesteśmy w stanie to zrobić. Nie chcę, zrzucać winy na siebie robiłem, co mogłem przez cały sezon. Jest to sukces dla MOTORU Lublin, bardzo się cieszymy. W przyszłym sezonie zapewne nie będę tutaj jeździć, była to fajna przygoda. Bardzo chciałem, aby trwało to dłużej. Przede mną nowe wyzwania – zakończył Krzysztof Buczkowski.

Sebastian Czobot