„Jeśli można walczyć to walczę…” – wypowiedzi ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM-u Grudziądz z #GORGRU

W piątkowym meczu MOJE BERMUDY STAL Gorzów – ZOOLESZCZ DPV LOGITSTC GKM Grudziądz dopiero w  14. biegu gospodarze rozstrzygnęli wynik na swoją korzyść. Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami gości z tego spotkania.

Każde spotkanie jest dla nas bardzo ważne. Jedziemy w pełnym składzie, brakuje tylko Mateusza Bartkowiaka. Ma on kontuzję, ale myślę, że w następnym meczu wróci do składu. U Nickiego jest dużo lepiej niż było z kolanem, więc myślę, że pojedzie on dobre spotkanie. Krzysztof Kasprzak zna bardzo dobrze ten tor i miał przebłysk w Szwecji dlatego jedzie. Paweł nie jest w super formie, nie wygrywa wyścigów. Trzeba coś poszukać, robić jakieś zmiany – powiedział przed meczem trener ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM-u Grudziądz Janusz Ślączka.

Drużyna gorzowska jest trudna do pokonania, są bardzo dobrzy. Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Musimy się skupić przede wszystkim jako drużyna na meczach domowych przeciwko Toruniowi i Częstochowie. Atmosfera w drużynie jest dobra, ale niektórzy zawodnicy mają swoje problemy. Jest jak jest. Zobaczymy jak się ułoży dzisiejszy mecz. Jeździłem na tym torze, ale to było parę sezonów temu. Wciąż jest tu kilka dobrych ścieżek. Dziś powinno tu być dobre ściganie, a o ustawieniach będziemy rozmawiać na bieżąco – podsumował trzykrotny Mistrz Świata Nicki Pedersen.

W meczu ekstraligowym debiutował Seweryn Orgacki. – Po pierwszym wyjeździe już się aż tak nie stresuję. Nieco bolał mnie brzuch, ale czekam na dalsze jazdy. Ja bardzo dobrze się tu czuję. Jeździłem tu dwa lata temu na „250tkach”. Tak na prawdę przyjechałem żeby tu trochę pojeździć, „rozjeździć”. Jeśli można walczyć to walczę, a jeśli nie to nie robię nic głupiego – mówił junior.

Myślę, że tor jest w porządku, nie ma na co narzekać. Gorzów jest mocną drużyną, więc przyjazd tutaj to wyzwanie. Dziś dajemy z siebie wszystko. Potrzebujemy dużych punktów meczowych za tydzień w meczu z Toruniem i to będzie dla nas najważniejsze – stwierdził Kenneth Bjerre.

Po upadku z Andersen Thomsenem nie jest ze mną źle, to wszystko wyjdzie pewnie w busie jak już się położę. Mocno uderzyłem plecami i ten pierwszy moment to duży ból w nogach. Z czasem to puściło. Było dość przyczepnie, nawierzchnia była dość luźna, było mało wody na niej, dlatego były nierówności. Gdyby nie te „koleinki”, które się wyrywały to byłoby idealnie – zakończył Przemysław Pawlicki w Mix Zone na antenie Eleven Sports.

Daria Jagodzka