„Jechaliśmy u siebie, więc my powinniśmy wiedzieć, którędy jechać” – wypowiedzi po meczu #GRULES

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Do samego końca trwała walka o punkty meczowe w starciu pomiędzy MRGARDEN GKM Grudziądz a FOGO Unią Leszno. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 42:48 dla gości. Najlepszym zawodnikiem drużyny przyjezdnej był Piotr Pawlicki (13 punktów), natomiast ze strony gospodarzy – Nicki Pedersen (10 „oczek”).

Pierwsze punkty w karierze w PGE Ekstralidze zdobył Denis Zieliński.Cieszę się że udało mi się dowieźć ten pierwszy punkt. W pierwszym biegu nie poszło to po mojej myśli, zmieniłem przełożenia i było nieco lepiej. Cieszę się, że udało mi się w biegu z Krzysztofem Buczkowskim założyć Jaimona Lidseya. Starałem się bronić trzeciej pozycji. Do tego biegu zastosowałem jedynie małe korekty. Było lepiej, ponieważ trochę zszedł stres – przyznał junior.

Na wyjściu z pola wykorzystywałem czyste miejsca w obu podejściach, użyłem całego swojego doświadczenia z pozostałych klubów. Będziemy walczyć, to wciąż ciężka batalia z drużyną z Leszna. Oczywiście przestrzeń toru jest dużo ciekawsza, można obierać dużo więcej dobrych ścieżek i to jest plus tego toru. Nie trzeba jechać tak, jak kiedyś tutaj bywało – bardzo kurczowo, uważnie w łukach, po długich prostych, dlatego upatruję sukcesu w przebudowie tego toru. Co do mnie – nie zawsze tak jest, że im starszy tym szybszy – powiedział o swojej postawie oraz torze Nicki Pedersen.

Jest niestety tylko jedna linia jazdy, linia przy krawężniku i ciężko się mija. Co do sytuacji z Bartkiem – było ciasno, tak ja to rozumiem. Nie idzie nam wszystko po myśli tak, jakbyśmy tego chcieli, ale walczymy – opowiedział o sytuacji z 13. biegu i całym meczu kapitan grudziądzan Krzysztof Buczkowski.

Nie udało się wygrać. Przyjechała do nas bardzo mocna drużyna, byliśmy dużo wolniejsi, nie wychodziliśmy tak szybko spod taśmy, jak zawodnicy FOGO Unii – to przeważyło na wynik całego meczu. Jeśli chodzi o ścieżki to próbowaliśmy. Ja w sumie próbowałem i po płocie, i po krawężniku. Najgorzej było jechać po tym pasie, który był 2 metry od krawężnika. Gdy wypadało się z tego pasa, traciło się prędkość. Te ścieżki całkiem inaczej pasowały. Jechaliśmy u siebie, więc my tu powinniśmy wiedzieć, którędy jechać. Jeśli chodzi o sytuacje z Nickim, kiedy nie do końca mi pozwalał jechać, choć byłem szybszy, to rozmowy z nim nic nie dają. Musisz po prostu przełknąć szprycę, wypluć i skupić się na kolejnym wyścigu – przyznał Przemysław Pawlicki w Mix Zone na antenie nSport+ po 15. wyścigu.

Daria Jagodzka