Jarosław Hampel: Muszę wyrzucić z głowy 15 lat jazdy na silnikach Anderssona (wywiad)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Po pechowym początku sezonu, kiedy to w eliminacjach Złotego Kasku w Ostrowie Wielkopolskim nabawił się kontuzji, Jarosław Hampel wraca do ligowego ścigania. Powrót można uznać za udany, ale zawodnik FOGO Unii Leszno wie, że stać go na jeszcze lepszą jazdę i opowiada o tym w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Łukasz Woziński: Ze względu na kontuzję i przerwę w startach niedzielny mecz 6. rundy PGE Ekstraligi pomiędzy FOGO Unią Leszno a STELMET Falubazem Zielona Góra to twój debiut w tym sezonie na stadionie im. Alfreda Smoczyka. Debiut udany, bo przy swoim nazwisku zapisałeś 9 punktów i bonus (2,3,3,1*,0).

Jarosław Hampel: Zawsze chciałoby się więcej, pojechać lepiej. Jakiś tam punkt na początku straciłem, a później końcówka już nie była tak skuteczna. Krótko mówiąc, jest nad czym pracować. Nie jest źle. Muszę jednak gonić rywali, bo miesiąc przerwy gdzieś tam trochę czuć, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku i chcę tę formę budować. Mam nadzieję, że to wszystko gdzieś tam zagra jeszcze lepiej.

Kilka sezonów spędziłeś w Zielonej Górze. Czy te mecze mają jakiś taki dodatkowy smaczek dla ciebie?

Chyba każdy czuje specyficzną atmosferę tego spotkania. Tak było od wielu, wielu lat. Te pojedynki zawsze są trudne i bardzo ciekawe oraz dostarczają nam wiele emocji. Ja dzisiaj robię wszystko, żeby jechać jak najlepiej i być zawodnikiem, na którego można liczyć. Chcę swoimi dobrymi występami oraz doświadczeniem pomagać zespołowi.

Przedsezonowe sparingi pokazywały, że byłeś bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Kontuzja trochę pokrzyżowała plany, ale widać, że ta twoja dobra dyspozycja pozostała.

Dobra dyspozycja jest, ale ja wiem, że to jeszcze nie jest taka jazda, jaką bym chciał. Wiem, że mogę jechać lepiej. Pomimo tego trudnego początku nie odpuszczam i chcę wrócić do dobrego ścigania.

W swoim trzecim starcie odjechałeś bieg numer 600 w barwach FOGO Unii Leszno. Jubileusz uczciłeś zwycięstwem tego biegu.

Szczerze mówiąc nie wiedziałem o tym. „Sześć stów” to jest już naprawdę niezła liczba. Nie pomyślałbym. Niech ta trójka z tego biegu będzie dobrą wróżbą.

FOGO Unia Leszno kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Jaką receptę macie na to, żeby głód zwycięstw w drużynie pozostał?

Nam nie brakuje tego i brakować nie będzie. To nie jest tak, że nagle nasycimy się tymi zwycięstwami. Każdy kolejny triumf napędza nas, żeby jeszcze bardziej cisnąć i jeszcze mocniej, lepiej jechać. Doskonale wiemy, że najtrudniejsze spotkania przed nami.

Już 8 czerwca w Żarnowicy pojedziesz w eliminacjach do FIM Speedway Grand Prix 2020. Otrzymałeś od GKSŻ dziką kartę na ten turniej. Jakie nastawienie przed tymi zawodami?

Przede wszystkim bez żadnej spiny. Jestem przygotowany i chcę podjąć walkę o awans do cyklu Indywidualnych Mistrzostw Świata. W Żarnowicy jeździłem. Miejsce mi się podoba, a tor jest ok. Na pewno będę przygotowany, żeby walczyć o awans.

Z tych zawodów do dalszej rywalizacji awansuje czwórka zawodników. Wydaje się, że najtrudniejszymi przeciwnikami będą Vaculik, Zagar i Buczkowski…

Na pewno tak, ale tam każdy może tak naprawdę zaskoczyć. Dyspozycja dnia będzie tutaj ogromnie ważna. Nie mam zamiaru oglądać się, kto tam będzie startował. Będzie tam piętnastu rywali i będę chciał pojechać tak dobrze, aby awansować dalej.

Przed sezonem udało ci się dostać do stajni Ryszarda Kowalskiego. Wielu zawodników marzyło, aby mieć w swoim warsztacie silniki RK Racing (m.in. Janusz Kołodziej i Patryk Dudek). Polski tuner wybrał jednak ciebie i widać, że te jednostki spisują się wyśmienicie.

Ogromnie mnie cieszy, że byliśmy w stanie znaleźć wspólny język z panem Ryszardem. Mieliśmy okazję sporo porozmawiać na temat tych silników. Wiem, że mam bardzo dobre jednostki i teraz moją rolą jest to, aby odnaleźć prędkość i później ją wykorzystać. Jakby nie było, piętnaście lat jazdy na silnikach Jana Anderssona trzeba z głowy teraz wyrzucić i trochę się przestawić do innych ustawień i trochę innego dopasowywania tego sprzętu. Nad tym też pracuję. Wiem jedno, że cieszę się ogromnie, że mam tak dobre silniki od pana Ryszarda i będę robił wszystko, żeby wykorzystać to na torze.

Łukasz Woziński