Janusz Ślączka: Możemy wracać z podniesioną głową

Fot. Dariusz Ryl

ZOOLESZCZ GKM Grudziądz zdobył pierwszy w tym sezonie punkt bonusowy. Podopieczni Janusza Ślączki minimalnie przegrali w Lesznie, ale pokazali się z dobrej strony i menadżer był zadowolony z postawy swoich zawodników.

Grudziądzanie do Leszna jechali bez Nickiego Pedersena. Choć FOGO UNIA również była osłabiona, to jednak wydawała się zdecydowanym faworytem spotkania. Niespodziewanie przyjezdni kapitalnie rozpoczęli mecz i prowadzili w Lesznie już ośmioma punktami. Ostatecznie po triumf sięgnęli biało-niebiescy.

Przed meczem czteropunktowa porażka nie byłaby dla grudziądzan złym wynikiem. Po dobrym początku, apetyty mogły co prawda urosnąć, ale menadżer ZOOLESZCZ GKM-u i tak cieszył się ze zdobycia punktu bonusowego. – Mecze układają się różnie i to spotkanie miało trudny do przewidzenia przebieg. Ja jestem zadowolony z tego, że moi zawodnicy odjechali dobre zawody. Cieszymy się z tego, co mamy, bo myślę, że możemy wracać do domu z podniesioną głową – mówił Janusz Ślączka w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Do zwycięstwa zabrakło punktów Przemysława Pawlickiego. Kapitan grudziądzan notuje w ostatnim czasie wahania formy. W pierwszym meczu z FOGO UNIĄ, Pawlicki spisał się bardzo dobrze, jednak w Lesznie zdobył tylko 5 punktów i 2 bonusy. – Przemysław psychicznie i fizycznie przygotowany jest doskonale, ale nie ma po prostu szybkości. Dużo rotuje motocyklami, ale cały czas nie może trafić w coś, z czego będzie zadowolony – tłumaczył po meczu Ślączka.

Dość nieoczekiwanym bohaterem grudziądzan był natomiast Kacper Pludra. 19-latek to wychowanek FOGO UNII Leszno. W kluczowym momencie młodzieżowiec wygrał z Jasonem Doyle’em i zapewnił ZOOLESZCZ GKM-owi bonus. – Kacper spędził w Lesznie kilka sezonów i wie, jak tam jeździć. Spisywał się dobrze i dlatego dostał szansę występu w czternastym wyścigu – wyjaśniał menadżer zespołu z Grudziądza.

Joachim Piwek