Janusz Kołodziej: Zostawiliśmy kawał serca na torze

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

O podsumowaniu meczu przeciwko forBET Włókniarzowi Częstochowa, słabych punktach leszczyńskiej drużyny i mocnych stronach częstochowian, w specjalnie dla speedwayekstraliga.pl, z Januszem Kołodziejem. Zawodnik FOGO Unii z pierwszym meczu półfinałowym zdobył 8 punktów i bonus.

Piotr Wieszczyk: Jak podsumujesz pierwszy mecz w fazie play-off przeciwko forBET Włókniarzowi?

Janusz Kołodziej: W meczu nam się świetnie układało. To chyba było widać, że naprawdę zostawiliśmy kawał serca na torze. Zwycięstwo i zaliczka punktowa z pewnością bardzo nas cieszy.

Odjechaliście ten mecz przy bardzo wysokiej temperaturze. Na termometrach chwilami  było ponad 31 stopni. Jak oceniasz częstochowski tor, przy takich warunkach atmosferycznych?

Tor zachowywał się bardzo dobrze. Myślę, że był on od rana przygotowywany, rysowany i namaczany. Może dosłownie jedna koleina wyszła pod bandą na pierwszym łuku. Tam mnie wtedy trochę postawiło. Miałem zbyt slaby motocykl, który ledwo mi się zebrał żeby pojechać dalej. Generalnie tor bardzo dobry do jazdy.

Czy twoja słabsza postawa podczas cyklu FIM SGP w Teterow miała jakieś szczególne znaczenie motywacyjne na mecz w Częstochowie?

O Grand Prix Niemiec starałem się jak najszybciej zapomnieć. Tam również się starałem, jednak na krótszych torach mam chyba jakąś blokadę. Rozpamiętywanie tego, co było z pewnością w niczym by nie pomogło. W Częstochowie byłem przede wszystkim skoncentrowany na meczu przeciwko forBET Włókniarzowi i walce o cenne punkty.

Nie da się ukryć, że zaliczka przed rewanżem na „Smoczyku” jest naprawdę spora. Czy ten wynik jest dla was w pewnym sensie jakimś zaskoczeniem?

Z pewnością przed zawodami śmiało byśmy brali taki wynik w ciemno. Musimy jednak pamiętać, że forBET Włókniarz przyjedzie do Leszna przynajmniej dwa razy mocniej zmotywowany. Jestem przekonany, że chłopakom będzie bardzo zależało na tym, aby wygrać u nas i odrobić straty.  Więc musimy się przygotować na naprawdę ciężką przeprawę.

Duża przewaga po meczu w Częstochowie daje wam sporo spokoju i być może pozwala na to, abyście zaczęli powoli planować walkę o trzecie z rzędu DMP. Gdybyś mógł wybierać, to kogo życzyłbyś sobie jako przeciwnika w walce o złoto?

Kurczę, ja tak nigdy nie lubię wybiegać w przyszłość. Z jednej strony możemy powoli przygotowywać się na mecz finałowy. Ktoś mógłby powiedzieć, że jedną nogą już tam jesteśmy. Nic bardziej mylnego. Aby postawić drugą nogę, musimy jeszcze wygrać z  forBET Włókniarzem w dwumeczu. Nie chciałbym zapeszać, bo jeszcze się coś złego wydarzy. W historii zdarzały się kontuzje i inne wypadki, które nie pozwalały utrzymać takiej przewagi. Dlatego tez chciałbym, abyśmy odjechali zdrowo i sportowo mecz rewanżowy, i jeśli go wygramy, to dopiero później będziemy już na 100% myśleć o finale.

Zadam tobie trudne pytanie i proszę o szczerą odpowiedź. Eksperci oraz kibice potwierdzają, że FOGO Unia Leszno jest aktualnie drużyną kompletną. Czy twoim zdaniem, jako zespół, posiadacie aktualnie jakiekolwiek słabe punkty? 

Nie mam pojęcia. Pewnie gdybyśmy poszukali, to coś by się znalazło. Bardzo duże wsparcie mamy od naszego trenera, Piotra Barona, który szybko definiuje, kto sobie nie radzi i komu trzeba pomóc. Mamy od niego pełne wsparcie. W każdym trudniejszym momencie trener błyskawicznie wyciąga wnioski, aktywnie się włącza i podpowiada, co należy zrobić, aby wyeliminować rezerwy. Można powiedzieć, że mamy „złotego człowieka”.

Gdzie zatem należy upatrywać sukcesu waszej drużyny?

Wydaje mi się, że jako drużyna bardzo dużo pracujemy nad sobą. Przede wszystkim musimy podziękować naszym prezesom, którzy stworzyli taki zespół oraz wszystkim, którzy nas wspierają. W szczególności jednak podziękowania należą się naszemu trenerowi, Piotrowi Baronowi, który trzyma rękę na pulsie, aby nasza drużyna była naprawdę zgrana.

Po meczu w Częstochowie, podczas rundy zasadniczej, mówiłeś że przez chwilę, patrząc na tablicę wyników myślałeś, że patrzysz na zegar. W fazie play-off częstochowianie zaprezentowali się nieco lepiej, niż podczas majowego spotkania. Czy mógłbyś wskazać jakieś pozytywne strony zawodników forBET Włókniarza?

Tym razem podczas meczu widziałem 18:30 (śmiech). Tak zupełnie poważnie, zadałeś mi bardzo trudne pytanie. Nie ukrywam , że jest mi ciężko ponieważ zasadniczo nie lubię oceniać ludzi. Bardziej koncentruję się na sobie oraz na tym, aby nie być złym człowiekiem i poprawiać, jeśli robię coś nie tak. Patrząc na postawę naszych rywali, z pewnością bardzo dużym plusem było to, że mimo bardzo trudnego początku sezonu, teraz naprawdę widać bardzo duży progres oraz efekty ciężkiej pracy. Paweł Przedpełski jedzie świetnie. Adrian Miedziński bardzo mocno się stara. Również młodzieżowcy robią w tym roku bardzo dobry wynik. Także wydaje mi się, że jest to naprawdę bardzo dobra drużyna. Ale musimy jednak pamiętać, że mu również przyjeżdżając na mecz robimy wszystko, aby dać z siebie maksimum. To jest sport i ktoś musi wygrać.

Czy podczas zawodów miałeś okazję zobaczyć i poczuć doping kibiców z wypełnionego po brzegi sektora gości?

Oczywiście. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim kibicom, którzy przyjechali do Częstochowy, aby nas wspierać. Oby tak dalej. Nie ukrywam, że doping dodaje nam mnóstwo energii i sił do walki. Bardzo istotne jest dla nas poczucie, że mamy dla kogo jechać. Po meczu z forBET Włókniarzem myślę, że zarówno zawodnicy, jak również kibice, mają powody do świętowania.

Chciałem zapytać o twoje zdrowie. Kiedy ostatnio rozmawialiśmy w Częstochowie po meczu rundy zasadniczej, wówczas powoli wracałeś do zdrowia. Pytanie jak obecnie czujesz się na motocyklu?

Na szczęście teraz jest już dużo lepiej. Wtedy miałem naprawdę problem zdrowotny. Co prawda przed meczem w Częstochowie przytrafiło mi się jakieś paskudne zatrucie. Nie mogłem jeść. Zatrucie ustąpiło, ale podczas meczu, przy tak wysokiej temperaturze, było czuć jeszcze lekkie osłabienie. Nie mogę jednak narzekać, bo widzę naprawdę dużą poprawę w porównaniu do tego co się działo wiosną. Z czego oczywiście się bardzo cieszę.

Życzę zatem dużo zdrowia i powodzenia w sportowej walce.

 

 

Piotr Wieszczyk