Janusz Kołodziej: Wiedzieliśmy, że musimy to wygrać

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Finałowy dwumecz PGE Ekstraligi z CASH BROKER Stal Gorzów był dla Janusza Kołodzieja przysłowiową podróżą z piekła do nieba. Po bardzo nieudanym pierwszym meczu na stadionie im. Edwarda Jancarza, w którym nie zdobył punktów, w Lesznie był jednym z liderów i współtwórców ostatecznego sukcesu FOGO Unii Leszno.

– Mamy taką drużynę, że kiedy ja gorzej pojechałem, wiedziałem że koledzy podciągną robotę. To powodowało, że mogliśmy jechać dalej, nie załamywać się i spokojnie pracować na wyniki zespołu – powiedział Kołodziej.

Rewanżowy mecz na torze w Lesznie był dla zawodników zwieńczeniem wielu miesięcy ciężkiej pracy, dla kibiców wielką nadzieją na kolejny medal, ostatecznie dla wszystkich pięknym ukoronowaniem 80. rocznicy powstania klubu. – To były najważniejsze zawody w sezonie, wiedzieliśmy, że musimy to wygrać i przede wszystkim chcieliśmy to wygrać. Czuję, że nie zawiedliśmy zarówno przez cały sezon, jak i podczas finału – przyznał zawodnik.

Janusz Kołodziej bardzo cieszy się z kolejnego medalu dla FOGO Unii i podkreśla: Tych medali jest wiele w dorobku klubu, ale nic nie dzieje się przypadkowo.

Żużlowiec został zapytany zaraz po meczu o to, czy zostanie w Lesznie. Odpowiedział krótko, że tak. Z kolei prezes Piotr Rusiecki podczas fety jaką przygotowano w Lesznie z okazji zdobycia złotego medalu ogłosił, że skład Drużynowego Mistrza Polski pozostaje bez zmian. Janusz Kołodziej będzie reprezentował barwy mistrza Polski przez kolejne dwa lata. Przyszły sezon będzie dla zawodnika piątym w barwach leszczyńskich Byków.

Marta Sobera