Janusz Kołodziej po raz czwarty (wypowiedzi po IMP w Lesznie)

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

W niedzielę 14 lipca na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie poznaliśmy nowego Indywidualnego Mistrza Polski. Czapka Kadyrowa pozostała w Lesznie, bo po raz czwarty w karierze z tytułu cieszył się Janusz Kołodziej. Podium uzupełnili Bartosz Zmarzlik oraz Maciej Janowski.

Zawodnik BETARD Sparty Wrocław cieszył się z trzeciego miejsca, ale nie ukrywał, że liczył na nieco więcej. – Jeżeli już znajdujesz się w finale, to ten apetyt bardzo mocno rośnie i każdy z nas chciał wygrać. Najlepszy był Janusz i dla niego ogromne gratulacje. Ostatni wyścig rządzi się własnymi prawami. Dochodzą dodatkowe nerwy i czuć wagę tego biegu, ale jest to taka pozytywna adrenalina – powiedział po zejściu z podium Janowski.

Pierwszym wicemistrzem Polski został Bartosz Zmarzlik, który przez rundę zasadniczą przemknął z kompletem zwycięstw. W biegu finałowym musiał jednak uznać wyższość zawodnika miejscowej FOGO Unii. – Start i wyjście z pierwszego łuku miałem dobre. Zjechaliśmy się w trójkę przy wyjściu. Janusz miał dużą bramę i napędził się świetnie po zewnętrznej i wygrał. Gratulacje dla niego – skomentował ostatni bieg dnia zawodnik TRULY.WORK Stali Gorzów.

Po raz czwarty w karierze z Indywidualnego Mistrzostwa Polski cieszył się Janusz Kołodziej. Żużlowiec FOGO Unii Leszno nie krył wzruszenia szczególnie, że ostatnie tygodnie nie należały do udanych w jego wykonaniu. – Ostatnie zawody totalnie mi nie wychodziły, więc triumfu się nie spodziewałem. Zresztą teraz też mi nie szło jakoś nadzwyczajnie dobrze. Na szczęście dużo spokoju było w mojej głowie i w parku maszyn. Jechałem, co potrafiłem. Doszedłem jakimś cudem do półfinału, później do finału. W finale nagle się zorientowałem, że jadę na pierwszym miejscu i teraz trzeba to dowieźć, a jeszcze zostały trzy kółka. Udało się i jestem niesamowicie szczęśliwy – przyznał wychowanek Unii Tarnów.

Łukasz Woziński