Jakub Miśkowiak: złapałem wiatr w żagle, dobrze byłoby zdobyć medal (wywiad)

Fot. Patryk Kowalski

Obok MOTORU Lublin, to właśnie ZIELONA-ENERGIA.COM WŁÓKNIARZ Częstochowa była stawiana w roli faworyta do wielkiego finału PGE Ekstraligi. Podopieczni Lecha Kędziory zmuszeni są jednak walczyć z FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń o brązowy medal. Jakub Miśkowiak opowiedział o swoich odczuciach po pierwszym meczu na toruńskiej Motoarenie, a także nastrojach panujących w jego zespole.

Paulina Wiśniewska (speedwayekstraliga.pl): Mecz rozpoczął się dla ciebie bardzo dobrze. Dwie “trójki” przy twoim nazwisku, lecz później zero. Co się stało?

Jakub Miśkowiak (ZIELONA-ENERGIA.COM Włókniarz Częstochowa): Wszystko zostawiłem to samo. Dwa pierwsze biegi były ok, ale po równaniu powinienem zrobić korekty. Zero to po prostu wpadka. Potem zmieniłem motor i też zastosowałem inne ustawienia. Czułem się na nich dobrze. Może i moja jazda była trochę zła, bo gdybym się bardziej wysunął w tym ostatnim biegu, to może bym wygrał, ale i tak myślę, że fajne zawody, nie licząc tego jednego biegu.

Stoczyłeś ładną walkę z Robertem Lambertem. Miałeś na niego jakiś pomysł, bo odbić pozycję?

Tak, miałem pomysł, bo doskonale widziałem jak przeleciał obok mnie i już miałem w planach przycinać, by odbić szybko swoją pozycję. Cieszę się, że się udało, bo to też bardzo dobry i doświadczony zawodnik, a wygranie z nim to fajne uczucie.

Co możesz powiedzieć o nawierzchni w tym spotkaniu? Jak się na niej odnalazłeś?

Dobrze się czułem. Tor był ok i nie było żadnych niespodzianek. Później troszeczkę wysypał się i przyjemnie się jeździło. Wiadomo, że trzeba było mieć motor dobrze spasowany, bo bez tego źle się jedzie na każdym torze, ale jeśli chodzi o walkę i szybkość na trasie, to tor był dobry dla wszystkich.

Dwa punkty przewagi FOR NATURE SOLUTIONS APATORA Toruń to dużo czy mało w kontekście rewanżu, z punktu widzenia zawodnika?

Ciężko powiedzieć. To tak naprawdę jest tylko jeden bieg 5:1 dla nas i to my prowadzimy, więc ani dużo, ani mało. Wszystko niedługo się okaże.

Odczuwa się większą presję i coś takiego, że musicie zwyciężyć w rewanżu?

Myślę, że podejdziemy jak do każdego innego meczu. Chcemy wygrać i też tak będziemy musieli zrobić, by mieć ten medal.

Czujecie się w pewien sposób podłamani faktem, że to jednak wy byliście przymierzani do wielkiego finału razem z MOTOREM Lublin?

Na pewno. Oczekiwania, jako drużyna, mieliśmy inne. Szkoda, że nie ma tego finału, bo wszystko było w zasięgu ręki i troszeczkę zabrakło. Nie wyszło i to już za nami. Myślami aktualnie jesteśmy w dwumeczu o brąz i dobrze byłoby wyciągnąć z tego sezonu ten medal.

Jakbyś podsumował i ocenił ten sezon?

Bardzo trudny dla mnie. Początek nie należał do najłatwiejszych. Nie było tego błysku u mnie, a później w późniejszej fazie sezonu złapałem wiatr w żagle i wszystko zaczęło fajnie grać. W meczu z MOJE BERMUDY STALĄ u siebie, kiedy zdobyłem 15 punktów pojawiły się dobre wyniki i dwucyfrówki na moim koncie. Od tego momentu wszystko się poukładało i było dobrze.

Paulina Wiśniewska