Jakub Krawczyk po #OSTLES: Zmieniłem motocykl i było dużo lepiej

Fot. Anna Kłopocka

Jakub Krawczyk spotkanie z FOGO UNIĄ Leszno zaczął od dwóch „śliwek”, ale w drugiej fazie meczu było już znacznie lepiej i ostatecznie spotkanie zakończył z czterema punktami w czterech wyścigach. Po spotkaniu na gorąco wypowiedział się o przebiegu spotkania.

Żużlowiec ARGED MALESA Ostrów Wlkp. opowiedział o korektach w trakcie meczu. Jak się okazuje motocykl, który dobrze spisywał się w sobotnich treningach, w niedzielę nie był już tak dobrze dopasowany i zdecydowanie lepiej czuł się na drugiej maszynie. – Wszystko się zmieniało. Zarówno tor, ustawienia jak i motocykle. Na próbie toru byłem szybki, czas miałem dobry. Myślałem, że będzie wszystko w porządku, lecz okazało się, że motocyklowi brakowało mocy. Pierwsze dwa biegi były totalnie nie trafione z ustawieniem. W dniu meczu pasowały zupełnie inne ustawienia niż na treningu. Zmieniliśmy przełożenia i nic to nie wniosło, więc na swój trzeci start przeszedłem na drugi motocykl i udało się powalczyć. Potem także udało się nieźle w nominowanych pojechać. Po dwóch zerach przywiozłem dwie dwójki, więc było ok – powiedział Jakub Krawczyk.

Niestety zamieszki, które sprowokowali kibice wymusiły przerwę w zawodach. Ostrowianin nie ukrywa, że taka sytuacja nieco go dekoncentruje. Zespół wykorzystał ją jednak na naradę. – Ta wymuszona przerwa trochę wybiła mnie z rytmu. Nie lubię, gdy jest dłuższa przerwa w zawodach. Szkoda, że kibice tak się zachowali. Było to bardzo nie na miejscu. W samych boksach zawodników aż takiego zamieszania nie było. Mieliśmy chwilę, żeby porozmawiać i wyciągnąć jakieś wnioski. Najważniejsze, że udało się odjechać te zawody – wyjaśnił młodzieżowiec.

Dla zawodnika ARGED MALESA Ostrów Wlkp. to pierwsze derby z leszczyńskim zespołem. – Dla mnie był to mecz, jak każdy inny. Nie odczułem wyjątkowo bardzo klimatu derbów. Myślę, że to kibice zwykle się w takich sytuacjach zawsze bardziej nakręcają, niż zawodnicy. My jak zawsze jedziemy swoje – podsumował Krawczyk.

Jak uważa nasz rozmówca, nawierzchnia na której trenowali, niewiele różniła się od tego, co go spotkało w derbowym pojedynku. Pomimo tego, pierwszy motocykl nie miał odpowiedniej mocy. – Tor był podobny do tego co na sobotnim treningu. Wtedy wszystko było ok. Przyszła pora na mecz i totalnie nic nie pasowało. Musieliśmy szukać na nowo. Problem może leżeć również w tym, że jak trenujemy między sobą, to nie jesteśmy w stanie porównać swoich wyników do rywali z innych zespołów. Nam może się wydawać, że jest ok, a jednak okazuje się, że nie jesteśmy tak szybcy jak nam się wydawało – zakończył junior ARGED MALESA Ostrów Wlkp.

 

Konrad Klusak