Jakub Jamróg: Mocno walczę o to, by utrzymać formę (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

BETARD Sparta Wrocław w niedzielne popołudnie pokonała GET WELL Toruń 49:41. W zespole gości trzecim najlepiej punktującym zawodnikiem był Jakub Jamróg, który zdobył 9 „oczek” z bonusem. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiedział o swojej formie oraz o powrocie Taia Woffindena.

Paulina Wiśniewska: Czy powrót Taia to jeszcze większa siła dla waszego zespołu, patrząc na to, że stosując za niego ZZ, punktowaliście bardzo dobrze?

Jakub Jamróg: Oczywiście, że jest to wzmocnienie. Tai to nie tylko punkty. To także jego osoba w parkingu, jego porady. Jesteśmy wtedy kompletną drużyną. Brakowało nam Taia jak najbardziej i cieszymy się, że wrócił na najważniejszą część sezonu.

Jak obecność teamu Taia w parku maszyn pod jego nieobecność na was wpłynęła?

Jak najbardziej mobilizująco. Widać było, że niektórzy z nas mieli problemy, a trochę lepiej zaczęli punktować, więc to nas zmobilizowało do działania i pomogło nam. Myślę, że tak to właśnie wyszło.

Czy ma dla was znaczenie z kim spotkacie się w półfinałach, czy nie patrzycie na to pod tym kątem?

Nie patrzymy na to, bo żeby zostać mistrzem Polski trzeba wygrać z każdym.

Play-offy zbliżają się wielkimi krokami. Mobilizacja po waszej stronie jest ogromna? Jakie jest wasze nastawienie?

Skupiamy się na każdym kolejnym meczu. Wyciągamy wnioski po tym spotkaniu i koncentrujemy się na najbliższej niedzieli. Nie myślimy o play-offach i finale, który mam nadzieję będzie i wierzę w to głęboko.

Jak oceniasz spotkanie z GET WELL Toruń?

Nadaliśmy ton od początku spotkania i wyznaczyliśmy tempo, aczkolwiek w połowie spotkania drużyna toruńska zaczęła nas doganiać, ale na szczęście mamy na tyle dobrych i doświadczonych zawodników, że szybko udało nam się zmienić ustawienia na drugą fazę spotkania i w decydujących biegach sprostaliśmy zadaniu.

Było coś co was zaskoczyło w trakcie meczu?

Nie. Myślę, że każdy z nas dobrze zaczął ten mecz. Była baza wyjściowa, dużo rozmawialiśmy i wymienialiśmy się poglądami, co skutkowało i wyciągało pozostałych zawodników. Myślę, że nie było jakiegoś elementu zaskoczenia.

Na twoim koncie dobry dorobek punktowy. W czym tkwi sekret twojej dobrej formy?

Po prostu wszystko się poukładało, dużo też elementów się na to złożyło. Wiem, że potrzebowałem trochę czasu, żeby się wjechać we wrocławski tor. Tor domowy zawsze jest bazą wyjściową na budowanie formy z tego względu, że najwięcej czasu na nim spędzamy. Nic bardziej nie dołuje, jak słaby występ na domowym torze, więc tego potrzebowałem, tego czasu i złapania tego luzu. Tu nie trzeba wielkiego filozofa. Musi funkcjonować głowa i być dobry wynik.

Sezon niedługo się skończy. Czy plany, które postawiłeś sobie na ten sezon zostały wykonane, czy za wcześnie o tym mówić?

Nie powiódł się na pewno początek sezonu, aczkolwiek wcale nad tym nie ubolewam, bo rekompensuje mi stan obecny i jeśli tym stanem dojadę do końca sezonu, to jak najbardziej uznam go za udany. Mocno walczę o to, by utrzymać formę.

Czy na przyszły sezon chciałbyś zostać w obecnym zespole?

Myślę, że za wcześnie o tym mówić, lecz wszystko we Wrocławiu jest na plus. Myślę, że moja dyspozycja obecna jest z dużym udziałem wrocławskiego klubu, więc wszystko jest tak jak sobie założyliśmy. Jestem jak najbardziej zadowolony ze współpracy z klubem, ale myślę, że na rozmowy jeszcze przyjdzie czas.

Rozumiem, że czujesz się dobrze w drużynie i oceniasz to na wielki plus.

Tak, jak najbardziej. Jestem to dla mnie duży przeskok, pewnie dużo osób się domyśli o czym mowa. Wszystko jest tu poukładane i na czas, wszystko w klubie funkcjonuje bardzo dobrze, więc jest ok. Dzięki temu my, zawodnicy, skupiamy się na kolejnych meczach i celach wyznaczonych przed sezonem.

 

Paulina Wiśniewska