Jakub Jamróg: mecze wyjazdowe w moim wykonaniu nie są powtarzalne

Fot. Sebastian Maciejko
Fot. Sebastian Maciejko

GRUPA AZOTY Unia Tarnów przegrała na wyjeździe z GET WELL Toruń 39:51 w meczu 12 rundy PGE Ekstraligi. Jednym z wyróżniających się zawodników był Jakub Jamróg, który zdobył 9 punktów w sześciu startach. Reprezentant tarnowskiego zespołu dzielnie walczył na torze i skutecznie rywalizował z zawodnikami gospodarzy. – W Tarnowie czuje się dobrze, a na wyjazdach uczę się, bo trochę czasu spędziłem w pierwszej lidze – zaznaczył wychowanek Unii.

Jakub Jamróg może zaliczyć występ przeciwko torunianom do udanych. Jak zaznaczył nasz rozmówca, mecze poza Tarnowem nie zawsze idą po jego myśli, a każda skuteczna jazda na obcych stadionach go cieszy.

Od początku zawodów czułem prędkość. Fajnie się jechało. MotoArena jest świetnym miejscem. Jeżeli chodzi o samo prowadzenie motocykla, to jedzie się bardzo płynnie. Jest przyjemność z jazdy. Jestem zadowolony, bo mecze wyjazdowe w moim wykonaniu nie są powtarzalne. W Tarnowie czuje się dobrze, a na wyjazdach uczę się, bo trochę czasu spędziłem w pierwszej lidze. Cieszę się, że w Toruniu złapałem wiatr w żagle, tak samo, jak to miało miejsce w Lesznie. Liczę, że tak będzie dalej – powiedział tarnowianin w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl

Tajemnica dobrego wyniku leży w odpowiednim treningu. Tak było również w przypadku Jamroga. – Dużo się przygotowywałem zimą. To nie jest tak, że to jest cudowne ustawienie sprzętu. Ten sport jest bardzo nieprzewidywalny – czasami się wygrywa, czasami się przegrywa. Teraz moja ciężka praca odzwierciedla się w wynikach – wyjaśnił Polak.

Sezon powoli zbliżą się do końca. W PGE Ekstralidze pozostały dwa spotkania w rundzie zasadniczej. Jak wychowanek Unii podsumowuje ten rok? – Drużynowo zobaczymy po sezonie. Jeżeli się utrzymamy, to będzie na plus, z tego względu, że taki przed nami postawiono cel. Indywidualnie myślę, że jest ok. Nie stawiałem przed sobą żadnych wymagań. Chciałem po prostu fajnie jechać i nie „wąchać dymka” za każdym razem. Cieszę się, że potrafię nawiązać walkę z zawodnikami z PGE Ekstraligi i nie dostaję pstryczka w nos – zakończył Jamróg.

Kuba Łączkowski