Jakobsen: Jestem dobrej myśli, mamy w zespole walecznych zawodników

Fot. Patryk Kowalski

ZOOLESZCZ GKM Grudziądz przegrał na własnym torze z MOTOREM Lublin 35:55, lecz nadal ma szansę awansować do fazy play-off. Na taki scenariusz liczy zawodnik grudziądzkiego klubu, Frederik Jakobsen, który w pomeczowej rozmowie opowiedział o przyczynach porażki, nadchodzącym spotkaniu we Wrocławiu, a także szansach reprezentacji Danii w Speedway Of Nations.

Frederik Jakobsen przyznał, że lublinianie byli mocniejszym zespołem, a także zdominowali grudziądzan pod kątem startów. – Oni byli po prostu lepsi, tak po prostu bywa. Musisz spisać się dobrze na motorze i w parkingu, podczas przygotowania silników. Start był bardzo dobrze przygotowany. Czasami jest tak, że któreś pola są bardziej korzystne, wszystkie były równe. Goście są fantastycznymi startowcami i my musimy się poprawić – przyznał Duńczyk.

Przed grudziądzanami będzie kluczowy pojedynek we Wrocławiu podczas 13. kolejki PGE Ekstraligi. Jak do meczu o fazę play-off podchodzi Jakobsen? – Jestem dobrej myśli, mamy w zespole walecznych zawodników. Musimy spisać się dużo lepiej na starcie. To będzie kluczowe, ponieważ wrocławianie są szybcy na swoim torze. Dla mnie będzie to fajna okazja do ścigania. Nie jechałem tam jeszcze meczu ligowego, ale byłem tam kilka razy na zawodach. Lubię ten tor, nie mogę się doczekać tego meczu i chcę zdobyć wiele punktów dla ZOOLESZCZ GKM-u – odpowiedział zawodnik zagraniczny żółto-niebieskich.

Równocześnie Duńczyk przyznał, że w drużynie brakuje ich lidera – Nickiego Pedersena. Z nim awans do fazy ćwierćfinałowej byłby zdecydowanie łatwiejszy. – Jest to bardzo duży problem dla drużyny. Bardzo nam go brakuje. Każdy wie, że Nicki jest naszym liderem jeśli chodzi o zdobywanie punktów, ale nie tylko. Jest też ważną częścią naszej drużyny poza torem. Jego brak zrzuca na nasze barki presję zdobywania punktów, ale wciąż musimy robić swoje jak zwykle. Musimy wygrywać wyścigi niezależnie od tego czy Nicki jest z nami, czy nie. Myślę, że gdyby mógł z nami jechać to bylibyśmy w innym miejscu w tabeli ligowej. Mamy bardzo szeroką kadrę. Mimo jego braku w wielu meczach zdobywamy dużo punktów – ocenił Jakobsen.

 

Zawodnik został również zapytany o swoją dalszą przyszłość w PGE Ekstralidze. – Ciężko powiedzieć. Jestem ambitnym zawodnikiem i chcę osiągnąć jak najwięcej się da. Przenosiny do PGE Ekstraligi były dla mnie wyzwaniem. Chciałem zobaczyć na co mnie stać na najwyższym poziomie. To wszystko jest jeszcze dla mnie nowe, a umiejętności rywali bardzo wysokie. Dlatego muszę być bardzo skupiony i dobrze przygotowany na każdy mecz. Myślę, że na razie idzie dobrze, że z każdym meczem się rozwijam. Chciałbym kontynuować ten progres i zostać w PGE Ekstralidze na następny rok – wyjaśnił 24-latek.

Frederik Jakobsen znalazł się w składzie duńskiej reprezentacji na nadchodzące finały FIM Speedway Of Nations. Na co stać jego reprezentację w mistrzostwach świata par? – Myślę, że Danię stać na złoto, chociaż nie będzie łatwo. Wszystkie zespoły przyjeżdżają w najmocniejszych składach. Tor w Vojens jest trochę trudny, nie każdy go lubi. Łuki są specyficzne. Jest też jak większość duńskich torów dość wąski. Myślę, że zobaczymy tam wiele niespodzianek. Nie jest łatwo wyprzedzać, kiedy tor jest wąski. Start może mieć kluczowe znaczenie, a pola startowe potrafią się zmieniać w trakcie zawodów – zakończył żużlowiec.

Kamil Szyszkowski