Jak to się robi w Częstochowie, czyli przepis na sukces a`la Michał Świącik (wywiad, cz. 1)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Prezentacja i promocja  przez duże „P” plus rekord przez duże „R” – czyli absolutny rekord frekwencji podczas prezentacji i rekordowa sprzedaż karnetów.  To razem daje pozytywny PR, który sprzyja rozwojowi sportu żużlowego w Częstochowie. O recepcie na sukces w wywiadzie dla speedwayekstraliga.pl z Michałem Świącikiem, prezesem forBet Włókniarza Częstochowa.

Piotr Wieszczyk: Emocje po prezentacji powoli opadają. Pora zatem na pierwsze podsumowania.  W mediach podawane były różne ilości zgromadzonych kibiców. Od pięciu do nawet siedmiu tysięcy. Czy możemy teraz oficjalnie potwierdzić frekwencję?

Michał Świącik: Faktycznie z osobami zaproszonymi, było w okolicach 7300 osób. Cieszy nas to niezwykle, ponieważ jest to najlepszy, jak do tej pory wynik frekwencji podczas prezentacji.

7300 kibiców to z pewnością liczba, która robi wrażenie. Krążą jednak legendy, że chętnych do obejrzenia prezentacji było znacznie więcej. Nie wszyscy jednak się zmieścili i zdążyli wejść tuż przed startem. Czy była zatem szansa, aby w Hali Sportowej Częstochowa zasiadło jeszcze więcej miłośników czarnego sportu? 

Potwierdzam. Przez cały czas mieliśmy kontakt z ochroną i rzeczywiście chętnych było zdecydowanie więcej. Kiedy startowaliśmy z naszą prezentacją, w dalszym ciągu stała długa kolejka do kas. Pojawiła się wówczas informacja, że w samej hali brakuje już wolnych miejsc, dlatego też pewnie duża część osób zrezygnowała. Można powiedzieć, że jedynym ograniczeniem było już tylko ograniczenie hali. Nie dało się więcej kibiców zmieścić.

Złośliwi twierdzą, że taką frekwencję zbudował przede wszystkim Zenon Martyniuk. Co chciałby pan dzisiaj powiedzieć czytając tego typu komentarze?

To nie jest tak. Główną atrakcją naszej prezentacji była zdecydowanie drużyna forBET Włókniarz Częstochowa. Świadczy o tym fakt, że po koncercie Zenona Martyniuka cała publiczność pozostała w hali czekając na to, co najważniejsze, czyli prezentację zespołu, a później spotkania z zawodnikami.

Czy możemy zatem mówić o tym, że podczas ostatniej prezentacji został pobity rekord?

To zdecydowanie był rekord i to nie tylko w skali Częstochowy, ale również w skali ogólnopolskiej. Co więcej była to również rekordowa frekwencja w odniesieniu do prezentacji w innych dyscyplinach sportowych. Zadaliśmy sobie trochę trudu i sprawdziliśmy w internecie, jak to wyglądało w innych miejscach w Polsce. Nie tylko w klubach żużlowych. Dla przykładu Falubaz Zielona Góra miał ciekawą frekwencję. Na trybunach podczas prezentacji było około 4500 osób. Takie renomowane firmy jak Legia Warszawa, Lechia Gdańsk, czy Lech Poznań, tę frekwencję mają zdecydowanie niższą. Maksymalnie po 2 – 3 tysiące osób. Jestem niezwykle szczęśliwy i nieskromnie powiem, że jest to duży sukces dla całej dyscypliny. Uważam, że nasze częstochowskie doświadczenia powinniśmy wykorzystać nie tylko w klubach, ale również w centrali żużlowej. Jest się czym chwalić. Jest co pokazywać. Myślę, że zdjęcia lub filmy z prezentacji w Częstochowie, czy też w Zielonej Górze powinno się pokazywać potencjalnym sponsorom naszej ligi. Można z tego zrobić bardzo dobry materiał promocyjny, który pokazuje że polski żużel „kibicem stoi”.

Jak te tłumy na trybunach były odbierane przez samych zawodników i trenera?

To było niezwykłe wydarzenie dla  wszystkich zawodników. Szczególnie dla tych, którzy byli u nas po raz pierwszy. Niektórzy z nich mówią, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli jak jeździli w innych klubach. Są pozytywnie zszokowani tak olbrzymią frekwencją.  Dla porównania prezentacje w Danii, Anglii czy Szwecji, to z reguły spotkania dla garstki osób w jakiejś świetlicy czy też pubie. Zawodnicy byli bardzo zadowoleni. Robili sporo pamiątkowych zdjęć, aby udokumentować to wydarzenie. To również buduje fajnego ducha zespołowego i motywuje naszą drużynę.

A co na to wszystko sponsorzy? Czy po takiej prezentacji telefon w klubowym dziale marketingu rozgrzewał się do czerwoności?

Dokładnie tak. Efekt takiej prezentacji przekłada się również na efekt marketingowy. Zainteresowanie forBET Włókniarzem stale rośnie. Dodatkowo dbamy również o naszych aktualnych sponsorów. Dzięki takim relacjom klub – sponsor chcemy docenić ogromne zaangażowanie, jakie sponsorzy wkładają w rozwój naszego klubu. Sponsorzy doskonale widzą tę rodzinną atmosferę. Wielu z nich twierdzi, że tylko przy żużlu może być tak wspaniały klimat.

Nie jest również tajemnicą, że po głównej części prezentacji jest również spotkanie ze sponsorami. To również duża impreza, podczas której gromadzi się tyle ludzi co na niejednej prezentacji w innych miastach. Podczas tego spotkania zawodnicy maja okazję bezpośrednio porozmawiać ze sponsorami oraz przedstawicielami władz miasta, tak aby poczuć się jak w jednej, wielkiej, częstochowskiej rodzinie.

Trzeba pamiętać, że „sponsor z reguły się bierze z kibica”, chociaż czasami bywa odwrotnie. Mamy wielu przyjaciół sponsorów, którzy pochodzą również spoza Częstochowy i zanim zostali kibicami, wcześniej byli sponsorami. Dzisiaj przyjeżdżają nie tylko na mecze domowe, ale również podróżują po całej Polsce jeżdżąc z nami na „wyjazdy”. Dzisiaj nie widzą oni innego sportu poza żużlem.

Prezesi innych klubów PGE Ekstraligi mogli patrzeć na prezentację Włókniarza z dużym podziwem, ale też być może lekką zazdrością? Czy były telefony z gratulacjami?

Było kilka telefonów z pytaniami „jak wy to robicie w Częstochowie?”. Uważam, że wszyscy prezesi musimy szerzej patrzeć na całą dyscyplinę, bo tak naprawdę jesteśmy w jednej spółce. Na co dzień rywalizujemy na torze, jednak poza nim powinniśmy bardzo mocno współpracować. Szczególnie w obszarze marketingu i promocji sportu żużlowego. Ogólnie jest wiele fajnych pomysłów na dalszy rozwój. Ja się cieszę, że prezesi PGE Ekstraligi są na to otwarci i wspierają nasze pomysły. Każdemu z nas powinno zależeć na tym, aby każdy ośrodek żużlowy się mocno rozwijał i przyciągał coraz więcej kibiców. Z drugiej strony kryzys w jakimkolwiek klubie powinien być traktowany jako zagrożenie dla całej ligi. Musimy się wzajemnie wspierać i ze sobą współpracować.

Jaka jest zatem recepta na sukces? Jak zbudować rekordową prezentację?

Ciężko jest wskazać jeden prosty sposób. Taki sukces nie przychodzi łatwo. Po drodze znajduje się wiele przeszkód, a czasami osób które zamiast pomagać, czasami złośliwie przeszkadzają. Tak jest pewnie w każdym ośrodku żużlowym. Na taki sukces trzeba pracować wiele lat. Ja uważam, że pracowałem na to jeszcze zanim zostałem prezesem obecnego forBET Włókniarza. To jest praca nad budowaniem relacji i zaufania. To później przekłada się na frekwencję. Trzeba być szczerym, uczciwym i otwartym w tym, co się robi na co dzień.

Piotr Wieszczyk