Jaimon Lidsey: Łatwiej się ścigać, kiedy jesteś pewny siebie (wywiad)

Fot. Marcin Kubiak

Po słabszym początku sezonu Jaimon Lidsey złapał wiatr w żagle i zanotował dwa bardzo udane występy w meczach z BETARD SPARTĄ Wrocław i ARGED MALESA Ostrów Wielkopolski. Australijczyk, w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, przyznaje, że wreszcie udało mu się porozumieć ze sprzętem.

Jaimon Lidsey w ostatnich meczach ligowych imponował formą. Po bezbarwnym rozpoczęciu sezonu były Mistrz Świata Juniorów zdobył 9 punktów na trudnym terenie we Wrocławiu, a przed własną publicznością wywalczył aż 11 „oczek” i bonus w starciu z beniaminkiem PGE Ekstraligi. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl Australijczyk opowiada o przyczynach progresu, sprzęcie i pewności siebie.

Joachim Piwek (speedwayekstraliga.pl): Wielkie gratulacje Jaimon, dwa mecze i dwa bardzo dobre występy we Wrocławiu i w Lesznie. Skąd taka poprawa w tak krótkim czasie?

Jaimon Lidsey (FOGO UNIA Leszno): Niczego specjalnego nie zmieniałem. Kiedy masz coś szybkiego pod sobą, jesteś pewny sprzętu i pewny siebie, to łatwiej się ścigać. To podstawa w każdym sporcie.

W takim razie, czy na początku sezonu miałeś problemy z pewnością siebie?

Nie miałem z tym kłopotów na początku sezonu. Nie mogłem po prostu znaleźć optymalnych ustawień i wykrzesać z motocykla tyle, ile chciałem. Każdy mecz jest inny i trzeba się do niego dostosowywać. Teraz czuję, że wreszcie udało się ruszyć do przodu i nadal będę spisywać się dobrze.

Udało ci się poprawić w wielu aspektach, ale podziw budzą przede wszystkim starty. Pracowałeś nad momentem startowym czy to też kwestia sprzętu?

Wynika to z tego, że poprawiłem się nieco w każdym aspekcie – zarówno jeśli chodzi o sprzęt, jak i same starty. Kiedy czujesz się szybki, to jesteś szybki na wielu poziomach i każdym torze.

Oglądając mecz z wysokości trybun można było odnieść wrażenie, że tor sprawiał zawodnikom małe problemy.

Rzeczywiście, tor był trochę zdradliwy i nieco inny. Próbowałem znaleźć w sprzęcie coś, z czego byłbym zadowolony. Najważniejsze, żeby w kolejnych meczach tor był podobny, ale wiemy, że nie jest to takie proste.

Czasy wyścigów sugerują też, że było nieco bardziej twardo niż podczas meczu z MOJE BERMUDY STALĄ Gorzów. Piotr Baron przyznał, że chcieliście sprawdzić nieco inne przygotowanie nawierzchni.

Zdecydowanie to był inny tor niż podczas meczu z MOJE BERMUDY STALĄ. Myślę, że wtedy nieco bardziej nam pasował. W tym tygodniu w Lesznie było jednak kilka turniejów młodzieżowych, więc trudniej o przygotowanie toru w dokładnie taki sposób, w jaki byśmy chcieli.

Skoro już mówimy o torach, to przed wami wyjazd do Lublina. To najbardziej zagadkowy owal w PGE Ekstralidze. Lubisz się tam ścigać?

Tak, zdecydowanie bardzo lubię ten tor. W ostatnich latach całkiem nieźle się tam czułem i notowałem dobre wyniki, więc liczę, że w piątek zaliczę kolejny solidny występ.

Joachim Piwek