Jacek Ziółkowski: W moim wieku nie wypada łamać danego słowa (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Podczas 14. kolejki PGE Ekstraligi w Grudziądzu spotkały się dwie drużyny, które zajęły miejsca gwarantujące udział w przyszłym sezonie rozgrywkowym w najlepszej żużlowej lidze świata. Po spotkaniu, specjalnego wywiadu dla speedwayekstraliga.pl udzielił kierownik drużyny SPEED CAR Motoru Lublin – Jacek Ziółkowski.

Rafał Kowalski: Panie Jacku, na początek gratuluję miejsca, dające utrzymanie w PGE Ekstralidze.

Jacek Ziółkowski: Tak, jestem bardzo zadowolony. Na takim spotkaniu zimowym z kibicami przedstawiając tę drużynę na prezentacji obiecałem, że obronimy PGE Ekstraligę dla Lublina, a w moim wieku nie wypada łamać danego słowa.

Na początku sezonu byliście skazywani na spadek…

Dokładnie, tu nawet miało nie być walki o utrzymanie. To miała być pewna sprawa, a zaczęło się ładnie od meczu z MRGARDEN GKM i chodzi mi o wynik, bo sezon rozpoczęliśmy od starty Andreasa Jonssona na dłuższy czas, ale wygraliśmy ten mecz. W kolejnych spotkaniach pojechaliśmy z zębem i po wygranym meczu z GET WELL Toruń, kiedy wszyscy mówili, że to za mało, to ja odpowiadałem, że „pomalutku, my już z GET WELL wygrali, a oni z nami jeszcze nie”. W Toruniu postawiliśmy kropkę nad „i”. Udało się zdobyć bonus z TRULY.WORK Stalą, potem zremisować z forBET Włókniarzem i ogólnie uważam wynik sportowy w tym sezonie za bardzo dobry.

Wszyscy zawodnicy spełnili pana oczekiwania?

Jestem zadowolony ze wszystkich, ale największa niespodzianką okazał się Mikkel Michelsen. Spodziewałem się tego, ale nie, że aż tak wystrzeli z formą. No i rewelacyjny sezon Pawła Miesiąca. W wieku 34 lat ma sezon życia. Oczywiście juniorzy również kapitalny sezon, ale tu myślę, że w przyszłym sezonie będą punktować jeszcze lepiej, bo kilku dobrych młodzieżowców przechodzi w wiek seniora, a nasi jeszcze zostają.

Jest gdzieś już wizja składu na kolejny sezon startów wśród najlepszych?

Nie, to jest zadanie dla zarządu klubu. Tu na nazwiska jest jeszcze za wcześnie.

Wróćmy do meczu w Grudziądzu. Czy była obawa startów na tym torze?

Powiem tak, ten tor nie jest trudny, to jest całkiem normalny tor. Kwestia jest taka, że zawodnicy miejscowi mają opanowane do perfekcji jazdę 30-40 cm na wyjściu z łuku i trudno, żeby zawodnik gości przyjechał na mecz i od razu w pierwszych biegach jechał aż tak blisko bandy. Viktor Trofymov próbował i nie wyszło.

Do biegu dziewiątego mecz bardzo wyrównany.

Tak, ale potem się tam odsypało pod bandą. To nie, że my przestaliśmy jechać, tylko MRGARDEN GKM złapał tę swoją ścieżkę, zrobił dwa razy 5:1 i się narobiło.

Śledził pan wynik spotkania w Gorzowie?

Powiem, że przed naszym meczem trochę ciśnienie zeszło, ale dalej chcieliśmy wygrać. Były jakieś koncepcje z taktycznymi jak zespół z Grudziądza odjechał, ale to też nie było takie proste, bo Grigorij Laguta po dwóch startach dowiózł dwie jedynki, Mikkel Michelsen pojechał świetnie dwa biegi, a potem przywiózł zero. Za to bardzo dobre zawody pojechał Andreas Jonsson i z tego się bardzo cieszę, więc nie jest źle i tylko się cieszyć.

Rafał Kowalski