Jacek Ziółkowski: niektórzy pukali się w głowę, gdy typowałem nasze zwycięstwo w Toruniu

Fot. Patryk Kowalski

MOTOR Lublin pokonał na Motoarenie miejscowy FOR NATURE SOLUTIONS APATOR i umocnił się na fotelu lidera PGE Ekstraligi. Spora w tym zasługa Jarosława Hampela, który z dorobkiem 12 punktów został Rajderem tego spotkania. – Byłem pewien, że prędzej, czy później nadejdzie dobra dyspozycja Jarosława – mówi Jacek Ziółkowski.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Spodziewał się pan, że po meczu w Toruniu utrzymacie status niepokonanej drużyny w PGE Ekstralidze?

Jacek Ziółkowski (manager MOTORU Lublin): Może nie taką liczbą punktów, ale typowałem nasze zwycięstwo, mimo że niektórzy pukali się w głowę. Wszystko sobie rozpisałem i zauważyłem, ze zwycięstwo jest w zasięgu ręki.

W tej rozpisce zapewne duży znak zapytania postawił pan przy Jarosławie Hampelu?

Byłem pewien, że prędzej czy później nadejdzie dobra dyspozycja Jarosława. Marzyłem o tym, aby stało się to w Toruniu podczas absencji Dominika. No i stało się.

Hampel próbuje nowych silników? Przed meczem w Toruniu zgłosił podobno jednostkę F.G.M. Korzystał z niej podczas meczu?

Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, ale przyznam, że gdyby nie złe warunki atmosferyczne, to swoją moc pokazałby w meczu z ZOOLESZCZ GKM-em Grudziądz. Trochę jednak plany pokrzyżowała nam wtedy pogoda. Na szczęście Jarosław dogadał się ze sprzętem i mamy go takiego, jakiego chcemy.

Co dalej z Dominikiem Kuberą?

Przechodzi rehabilitację. Pod koniec tygodnia będziemy wiedzieli coś więcej.

Jaka jest szansa na to, że pojedzie w następnym meczu?

Na pewno pojedzie wtedy, kiedy będzie gotowy na 100 procent. Nie chcemy podejmować zbędnego ryzyka.

Maksym Drabik zdobył 10 punktów. Do tego kluczowa wygrana w 14. biegu…

Jestem zadowolony z jego występu, bo wygrał ważny, 14. wyścig. Nie wymagam od zawodników, żeby zdobywali w każdym meczu po kilkanaście punktów. Czasem wystarczy dziesięć czy nawet osiem.

A czasem chociaż jeden, jak w przypadku Frasera Bowesa…

Otóż to. Miałem wybór, by posłać go do walki w szóstej albo czternastej gonitwie. Pojechał w szóstym biegu. I miał jedno zadanie – przywieźć jeden punkt. No i przywiózł.

Widzi pan potencjał w tym zawodniku?

Widziałem go przed sezonem na zawodach towarzyskich w Lublinie i we Wrocławiu. Pokazał się z dobrej strony, ale jest zdecydowanie za wcześnie, by oceniać potencjał.

Kibice narzekają na brak emocji na Motoarenie. Podziela pan ich opinie?

Gdybym chciał emocji, to bym usiadł na trybunach i obejrzał mecz. Będąc w parku maszyn interesuje mnie tylko zwycięstwo. I niech mi pan uwierzy, nie zwracam uwagi na to czy są mijanki, czy ich brakuje.

Ale chyba nastawiliście się na starty? Spod taśmy wychodziliście dużo lepiej, niż gospodarze.

Rzeczywiście, obecnie start to 70-80 procent sukcesu. Mnie jednak interesuje głównie to, aby w meczach wyjazdowych MOTORU Lublin biegi wygrywali zawodnicy w białym i żółtym kasku.

Jakub Keller