Jacek Ziółkowski: Jeśli chce się zdobywać medale, to nie można wybierać sobie przeciwnika

Fot. Ewelina Włoch-Wrońska

Kolejne zdecydowane zwycięstwo odnieśli w tym sezonie zawodnicy MOTORU Lublin. Podopieczni Jacka Ziółkowskiego rozbili w Grudziądzu miejscowy ZOOLESZCZ GKM. – Przed meczem myślałem, że żadna z drużyn nie przekroczy 50 punktów – powiedział menadżer lubelskiego zespołu.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Spodziewaliście się tak zdecydowanego zwycięstwa w Grudziądzu?

Jacek Ziółkowski (menadżer MOTORU Lublin): Absolutnie nie. Kiedy przed meczem rozmawiałem z Robertem Kościechą i wspominaliśmy mecz grudziądzan z drużyną z Częstochowy, wywnioskowaliśmy, że żadna z drużyn nie przekroczy bariery 50 punktów.

Co zatem zadecydowało o tym, że zdobyliście ich ostatecznie aż 55?

Dwa pierwsze biegi dały mocne uderzenie. Wypracowaliśmy sobie w nich ośmiopunktową przewagę, która pozwoliła nam kontrolować to spotkanie. U rywali na pewno zabrakło indywidualnych zwycięstw, ale my tez mieliśmy drobne problemy.

Jakie?

Choćby dwa zera w pierwszych dwóch startach Maksyma Drabika.

 

Później jego jazda była już o wiele lepsza. Zmienił motocykl?

Po pierwszym starcie zmienił ustawienia w motocyklu, a po drugim biegu bez punktu przesiadł się na inny. I dało to wymierzony efekt. Często mówi się, że jeśli zawodnikowi w dwóch startach nie pójdzie, to trzeba go zmienić. Ja jestem innego zdania. Należy dać szansę zawodnikowi.

Kiedy mecz był już rozstrzygnięty, nie kusiło pana, żeby dać szansę Fraserowi Bowesowi?

Nie.

A dlaczego?

A dlaczego tak?

Może po to, by sprawdzić na co go stać?

Nie, nie. PGE Ekstraliga to nie jest zabawa. Owszem była sytuacja, że potrzebowałem go w Toruniu i pojechał jeden bieg. Ma jednak sporo startów w zawodach młodzieżowych, gdzie powoli się rozwija.

Zapewne liczyliście na lepszą zdobycz Wiktora Lamparta?

Pojechał bardzo dobrze w pierwszym biegu. Później trochę się pogubił i nie miał odpowiedniej prędkości. Przed nami dwa trudne mecze w PGE Ekstralidze oraz sporo zawodów młodzieżowych. Mam nadzieję, że chłopcy wrócą do optymalnej dyspozycji.

No właśnie. Mecz w Częstochowie i u siebie z ekipą z Gorzowa zapowiadają się bardzo ciekawie.

To bardzo trudni przeciwnicy. Ostatnio w Częstochowie przegraliśmy dość sporą różnicą punktów. Tym razem też będzie bardzo ciężko. Zdajemy sobie sprawę, że każda drużyna będzie chciała być pierwszą, która nas pokona.

Ma dla was znaczenie to z kim zmierzycie się w play-off?

Bardziej jesteśmy tego po prostu ciekawi, bo jeśli drużyna chce zdobywać medale, to nie można wybierać sobie rywali. Należy zmierzyć się z każdym przeciwnikiem. Będziemy jechali najlepiej jak tylko się da. Niezależnie od tego, kto będzie naszym przeciwnikiem.

 

Jakub Keller