Jacek Frątczak wychodzi na prostą

Menadżer Get Well Toruń Jacek Frątczak zaznaczył w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, że w ostatnim czasie sytuacja w klubie mocno odbiła się na jego życiu. – Dzięki pomocy rodziny, najbliższych i psychologa wróciłem z dalekiej podróży po fali krytyki, jaka spadła – tłumaczył sternik drużyny z Torunia.

Ekipa Jacka Frątczaka może zaliczyć dwumecz z forBET Włókniarzem do udanych. Po przegranej w Częstochowie ośmioma punktami szanse na bonus były bardzo duże, a rewanż na MotoArenie i zmiana paru rzeczy to udowodniły. – Już mecz w Częstochowie pokazał, jak się drużyna prezentuje i jakie trzeba zmiany zastosować. Dokonaliśmy kilka korekt technicznych, nawet przy przygotowaniu sprzętu do obsługi toru i nawierzchnia w Toruniu była taka, o jakiej marzyłem. Do tego było świetne ściganie i zawodnicy Get Well dyktujący warunki na starcie – zaznaczył Frątczak.

Po spotkaniu padły pytania o przyszłość menadżera z Torunia. Jacek Frątczak nie ukrywał emocji, jakie towarzyszyły mu w ostatnim czasie i szczerze powiedział o sytuacji. – Wątpię, że zostanę w Toruniu, ponieważ przez ostatnie tygodnie wyleczyłem się z żużla. Mówię to wprost. Dzięki pomocy rodziny, najbliższych i psychologa wróciłem z dalekiej podróży po fali krytyki, jaka spadła. Ze strony ludzi, którzy znajdowali się obok padło wiele słów wsparcia, głównie o tym, żeby nie załamywać się i być cierpliwym, a drużynę buduje się nie po jednym sezonie, tylko latami. Frątczak nie ukrywał wzruszenia po tym, co usłyszał. – Bardzo ważne jest to, co powiedzieliście i to, że tutaj do mnie przyszliście. Brak mi słów i dziękuję – powiedział menadżer Get Well Toruń.

Jacek Frątczak opowiedział również, że sporą pomoc zyskał również od klubu, a jeden z zawodników wysłać bardzo budującą wiadomość. – Dużo wsparcia mam również od Adama Krużyńskiego, państwa Termińskich, którym dziękuję. Pani Ilona przytuli i podniesie na duchu. Dużo czasu mi poświęciła na różne rozmowy. Parę dni temu dostałem wiadomość o 6:20 od Jacka Holdera. Martwił się, bo chłopaki donoszą, że się nie uśmiecham, chodzę struty, a mam być pozytywnie nastawiony. Mam robić swoje, a drużyna zrobi swoje. Zaznaczył, że zawodnicy chcą ze mną nadal pracować – zakończył.

Anna Trojanowska
Kuba Łączkowski
Fot. Zuzanna Kloskowska