Igor Kopeć-Sobczyński: Niels pozytywnie ocenił mój sprzęt i dał kilka wskazówek (wywiad)

Igor Kopeć-Sobczyński w derbowym starciu z grudziądzanami zaliczył najlepszy występ w sezonie. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiada o wsparciu, którego udzielił mu Niels Kristian Iversen. Młody torunian mówi też o swoich błędach i emocjonalnym podejściu do porażek.

Jakub Keller: W meczu przeciwko MR GARDEN GKM Grudziądz pojechałeś najlepszy mecz w tym sezonie. To efekt treningów? Czy zmian w sprzęcie?

Igor Kopeć-Sobczyński: Zmian sprzętowych dużych nie było, bo jeżdżę cały czas na tych samych jednostkach. To bardziej kwestia dopasowania tego sprzętu i ciężkiej pracy, którą cały czas wykonuję. Mimo, że może nie było tego widać wcześniej. Popełniłem też mniej błędów. Wszystko złożyło się na wynik końcowy.

Podobno przed meczem twoje jednostki testował Niels Kristian Iversen. To prawda?

Tak, to prawda.

Skąd ten pomysł?

Poprosiłem Nielsa, żeby się przejechał i zerknął na przełożenia. Miał też rzucić okiem na jeszcze jedną ważną kwestię.

I jak Niels ocenił twój sprzęt?

Powiedział, że jest bardzo dobry.

Coś jeszcze mówił? Podpowiadał?

Tak. Dał mi kilka wskazówek co do startu i wydaje mi się, że w meczu z MR GARDEN GKM Grudziądz to zaprocentowało.

Rozumiem, że cały czas jeździsz na silnikach od Ryszarda Kowalskiego?

Tak. I wiem, że to co nie grało, to nie do końca miało związek z przełożeniami.

To co nie grało? Popełniałeś za dużo błędów?

To też, ale sporo broiło ciągnące sprzęgło na starcie. Niels jednak sporo mi podpowiedział w tej kwestii. Owszem, swoje błędy też widzę i nad nimi pracuję.

Widziałem, że bardzo emocjonalnie podchodzisz do swoich porażek.

A jak mam inaczej podchodzić? Poświęcam żużlowi niemal całe swoje życie, a jak wychodzi to wszyscy widzą.

No faktycznie, Może być to frustrujące.

Dokładnie. Boli i to bardzo. Nie można się jednak załamywać. Zwłaszcza, że w meczu przeciwko MR GARDEN GKM Grudziądz dostałem sygnał, że ta ciężka praca przyniosła chociaż minimalne efekty. Zapewniam, że będę pracował dalej.

Miałeś w tym meczu śmiałe zakusy na Krzysztofa Buczkowskiego i na parę Bjerre-Lindbaeck. Czego zabrakło, by ich dogonić?

Nie byłem wolny. Popełniłem kilka błędów. W gonitwie z parą, o której pan wspomniał Kenneth Bjerre dojechał do bandy i nie było już dla mnie miejsca. Sytuacja czysto torowa. Przeanalizuje sobie te biegi i wyciągnę wnioski na przyszłość.

Rozmawiał:
Jakub Keller