Historia zatoczyła koło. Grand Prix wraca do Wrocławia

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Nie od dziś wiadomo, że Wrocław żużlem stoi. Legenda Stadionu Olimpijskiego i bogata historia klubu doprowadziły do sytuacji, w której już zakupienie biletów na finał Drużynowych Mistrzostw Polski w 2017 roku było sporym wyzwaniem. W sierpniu bieżącego roku, po 12 latach oczekiwania, do stolicy Dolnego Śląska powróci długo wyczekiwana runda Grand Prix.

Bilety na 2019 BETARD Wrocław FIM Speedway Grand Prix Polski wykupiły się w rekordowym czasie. Po 26 godzinach od otwartej sprzedaży, nie było już wolnych miejsc siedzących. Sam Torben Olsen, dyrektor zarządzający FIM, był pod wrażeniem tego, jak błyskawicznie rozeszły się wszystkie bilety na to wydarzenie. Czy władze wrocławskiego klubu spodziewały się takiego zainteresowania?

– Przypuszczaliśmy, że zainteresowanie sierpniowym turniejem BETARD Wrocław FIM Speedway Grand Prix Polski będzie ogromne. Stadion Olimpijski to kultowe miejsce. Kibice i tak długo musieli czekać na powrót cyklu do Wrocławia. Gdy wróciliśmy na wyremontowany stadion, wspólnie z władzami Wrocławia mówiliśmy jasno, że wielkie imprezy muszą odbywać się w tym miejscu regularnie. I tak właśnie się dzieje – powiedział specjalnie dla speedwayekstraliga.pl koordynator ds. komunikacji, Adrian Skubis.

Po gruntownym remoncie, który zakończył się na początku 2017 roku po dwóch latach prac, boom na żużel we Wrocławiu nie mija. Od kilku lat BETARD Sparta Wrocław walczy o medale Drużynowych Mistrzostw Polski, a w mieście organizowane są zawody rangi międzynarodowej, takie jak: World Games w 2017 czy pierwsza dwudniowa runda finałowa Speedway Of Nations, która w 2018 zastąpiła Drużynowy Puchar Świata. Teraz nadszedł czas na najbardziej prestiżowe Indywidualne Mistrzostwa Świata.

Do każdych zawodów, do każdej imprezy trzeba podchodzić z ogromną atencją, zadbać o każdy szczegół. BETARD Sparta Wrocław to zespół doświadczonych ludzi. Fachowców, którzy wiedzą co mają zrobić, by wszystko było przygotowane na światowym poziomie. Tak naprawdę przygotowania do tych zawodów już się rozpoczęły, działamy punkt po punkcie zgodnie z zaplanowanym harmonogramem, by wszystko było perfekcyjne i gotowe na czas. – zaznaczył nasz rozmówca.

24 lata temu, a dokładnie 20 maja 1995 roku, Wrocław był gospodarzem pierwszej w historii rundy Grand Prix. Wcześniej bowiem walka o Indywidualne Mistrzostwo Świata toczyła się podczas jednodniowych finałów. Największe nadzieje kibice pokładali w Tomaszu Gollobie. Bydgoszczanin był jednym z dwóch Polaków w stawce, a zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim kibice z pasją dopingowali rodaka. Sam żużlowiec zawody te wspomina jako istne szaleństwo, ale i wielką odpowiedzialność. Na barkach 24-letniego wówczas Golloba spoczywał bowiem ciężar oczekiwań wszystkich żużlowych kibiców. Niesamowity hałas, który wydobywał się z ust i trąbek rozentuzjazmowanych fanów, doprowadził do pierwszego w karierze triumfu ówczesnego zawodnika Polonii Bydgoszcz. W historycznej imprezie w nowej formule oprócz Golloba na podium stanęli odpowiednio Hans Nielsen oraz Chris Louis.

W tym roku jest szansa na jeszcze większą wrzawę na trybunach, ponieważ w cyklu jeździć będzie aż czterech Polaków: Patryk Dudek, Maciej Janowski, Janusz Kołodziej oraz Bartosz Zmarzlik. Ostatni z nich, wicemistrz Świata z 2018 roku, będzie miał dokładnie tyle lat ile jego idol, zwycięzca sprzed 24 lat. Pozostaje jeszcze kwestia dzikiej karty, którą otrzymać może kolejny Polak. Największe szanse ma niewątpliwie Maksym Drabik, aktualny rekordzista wrocławskiego toru, ale na potwierdzenie trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Podczas pierwszego GP we Wrocławiu jedynym zawodnikiem miejscowego zespołu i stałym uczestnikiem cyklu był Duńczyk Tommy Knudsen. Stawkę, wtedy, 17 stałych uczestników uzupełnił z dziką kartą drugi zawodnik wrocławskiej Sparty, Dariusz Śledź, zdobywca 10 punktów. W tym sezonie wraca on do Wrocławia w nowej roli, trenera miejscowej drużyny.

Podczas BETARD Wrocław FIM Speedway Grand Prix Polski fani zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim zobaczą dwóch zawodników BETARD Sparty Wrocław: Macieja Janowskiego oraz Taia Woffindena. Dla obu żużlowców start przed wrocławską publicznością będzie ogromnym przeżyciem. – Myślę, że to też ważne dla naszych zawodników, którzy są uczestnikami tego cyklu. Odjechać tak ważne zawody przed ukochaną publicznością – to na pewno dodatkowa mobilizacja – podkreślił jeden z organizatorów wydarzenia. Janowski pochodzi wszakże z Wrocławia, gdzie jeździ niemal przez całą swoją karierę, a Woffinden wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do wrocławskiej ekipy.

W nadchodzącym sezonie odbędzie się 10 rund cyklu, a Grand Prix we Wrocławiu zorganizowane zostanie jako piąta. Po 8 latach z Indywidualnymi Mistrzostwami Świata żegna się Gorzów, którego umowa na organizację wygasła wraz z końcem ubiegłego roku. Na żużlowej mapie pojawi się za to stolica Dolnego Śląska i biorąc pod uwagę emocje na Stadionie Olimpijskim w minionym sezonie, można spodziewać się nie tylko znakomitego widowiska, ale i wspaniałej atmosfery. Zwłaszcza, gdy zawody oglądać będzie komplet widzów. – FIM Speedway Grand Prix to najważniejsza impreza międzynarodowa a zatem na trybunach na pewno będą kibice speedwaya nie tylko z całej Polski, ale też z innych państw. Zwłaszcza, że Wrocław niespełna rok temu zwyciężył w międzynarodowym konkursie European Best Destination 2018 – zakończył Adrian Skubis.

Ogromne zainteresowanie kibiców biletami, nowy obiekt, czterech Polaków, dwóch zawodników miejscowej drużyny – wszystko to brzmi jak recepta na sukces. Czy znajdzie to potwierdzenie w rzeczywistości, przekonamy się już 3 sierpnia 2019.

Alicja Labrenc
Błażej Kowol