GRZEGORZ ZENGOTA: DALEJ ZACHOWUJEMY CZUJNOŚĆ

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

Pierwszy mecz barażowy o miejsce w PGE Ekstralidze między Falubazem Zielona Góra i ROW Rybnik zakończył się wynikiem 51:39. Grzegorz Zengota zapowiada jednak, że pomimo wysokiej nadwyżki punktowej, zielonogórscy zawodnicy nie spoczną jeszcze na laurach a przed nimi intensywne przygotowania do rewanżu w Rybniku.

Wychowanek klubu z Zielonej Góry zdobył w meczu 9 punktów i 2 bonusy, czym mocno przyczynił się do końcowego triumfu zespołu. Z zawodnikiem rozmawiała po spotkaniu Dominika Filipowicz.

Jakie są Twoje pierwsze wrażenia po barażu w Zielonej Górze?

Początkowo mogło się wydawać, że jedziemy przeciwko zespołowi o poziomie pierwszoligowym. Okazało się jednak, że wcale nie było tak łatwo, bo rybniczanie dosyć mocno stawiali opór przez pierwszą część spotkania. Dopiero po jakimś czasie udało nam się zgrać z zielonogórskim torem i zaczęliśmy powiększać nadwyżkę punktową z każdym kolejnym biegiem. Ostatecznie spotkanie to kończymy dwunastopunktową przewagą przed drugim meczem barażowym.

Czy według Ciebie ciężko będzie obronić tę przewagę w Rybniku?

Dalej zachowujemy czujność, bo musimy sobie zdawać sprawę, że nawet te 12 punktów nie daję nam żadnej gwarancji na utrzymanie w PGE Ekstralidze. Do Rybnika jedziemy powalczyć. Tam też musimy zrobić co najmniej czterdzieści punktów, tak więc myślimy już o tym meczu i zaczynamy powoli się przygotowywać, żeby każdy z nas pojechał jak najlepiej.

Jak oceniasz swoją formę? Było dobrze, czy może jednak jest jeszcze coś, co chciałbyś poprawić?

Pierwsze dwa wyścigi kompletnie nie poszły po mojej myśli. Potem zmieniłem motocykl i było już dużo lepiej. Wywalczyłem trochę punktów na torze, ale kompletnie brakowało mi dobrych startów, przez co nie mogłem mieć przewagi nad przeciwnikami. Na dystansie natomiast dwoiłem się i troiłem aby „wyrwać” punkty moim rywalom. Szczerze cieszę się, bo dziewięć punktów i dwa bonusy to całkiem niezły rezultat. Najbardziej szkoda mi tego nieudanego początku.

Wracając do początku meczu… jak skomentujesz sytuacje, do której doszło w biegu juniorskim? Mowa tu oczywiście o kraksie Larsa Skupienia, Sebastiana Niedźwiedzia i Mateusza Tondera.

Trudno mi to skomentować, bo nie widziałem co się działo na torze. Nie patrzyłem też na powtórki. W tamtym momencie byłem akurat po swoim wyścigu, więc siedziałem skupiony i rozmyślałem nad tym, jakie korekty wprowadzić w swój motocykl, żeby zdobywać punkty dla mojej drużyny.

Dominika Filipowicz