Gospodarze jechali o życie. Złe wybory Laguty (wypowiedzi po meczu #ZIEGRU)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

RM SOLAR Falubaz Zielona Góra zwyciężył w spotkaniu 3. kolejki PGE Ekstraligi z MRGARDEN GKM Grudziądz 48:42. Chociaż spotkanie, ze względu na trudne warunki, nie należało do najbardziej atrakcyjnych, to wynik trzymał w napięciu do samego końca, a losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w ostatnim wyścigu. „Wiedzieliśmy jaki ciężar gatunkowy ma ten mecz” – mówił po spotkaniu kapitan gospodarzy Piotr Protasiewicz.

Może to dziwnie zabrzmi, ale to dopiero trzeci mecz, a już jechaliśmy „o życie”– powiedział w mix zone na antenie ELEVEN SPORTS Patryk Dudek. – Udało się wygrać zawody i to jest najważniejsze. Przy okazji zrobiliśmy prezent trenerowi, bo w poniedziałek ma urodziny. Wszystko dobrze się potoczyło. Pogoda trochę pokrzyżowała plany, bo popadało. Najważniejsze, że zawody się odbyły. Była dramaturgia do ostatniego biegu. Tor fajnie się rozsypał. Były dziurki, ale można było pojeździć na starym dobrym żużlu – dodał.  Ze względu na opady deszczu zawody przeprowadzono w ekspresowym tempie, co miało wpływ na jazdę zawodników. – Szpryca była ciężka. W cały czas musiałem kopać nogami, żeby tę szprycę z siebie z rzucić, bo naprawdę ciężar na nogach był ogromny – przyznał Dudek. – Każdy miał tak wymagające warunki. Na pewno muszę popracować nad startami, bo od jakiegoś czasu mam problem z momentem startowym – zakończył.

Dwa pierwsze spotkania PGE Ekstraligi zakończył bez straty punktu. Tym razem Artem Laguta musiał trzykrotnie oglądać plecy rywali. Po spotkaniu tłumaczył powody swojej słabszej postawy w kilku biegach. – Jechałem dziś na próbie toru, miałem dwa dobre silniki: ten, na którym dwukrotnie zdobyłem komplet punktów i taki sam nowy silnik. Po próbie toru wydawało się, że ten nowszy silnik będzie bardzo szybki, ale okazało się, że na nim było mi bardzo ciężko. Na ostatni wyścig wziąłem drugi motocykl i była zupełnie inna jazda – zdradził Rosjanin na antenie ELEVEN SPORTS. – Tor był dziś naprawdę wymagający, ale czasami trzeba pojeździć i na takim torze, bo nie zawsze jest łatwy i równy. Brakowało walki, bo plany pokrzyżowała pogoda – dodał. Sześciopunktowa porażka nie przekreśla szans grudziądzan na korzystny wynik w dwumeczu – Nie przegraliśmy zbyt wysoko i w rewanżu mamy szansę na punkt bonusowy. W niedzielę mamy kolejny bardzo ważny mecz z FOGO Unią Leszno i do niego musimy się bardzo dobrze przygotować – zakończył Laguta.

Po sromotnej porażce z ELTROX Włókniarzem Częstochowa wiedzieliśmy jaki ciężar gatunkowy ma ten mecz, tym bardziej na własnym obiekcie – mówił po spotkaniu Piotr Protasiewicz. – Nie układało się od początku, bo prawie przez całe zawody były opady deszczu, przed zawodami również zaczęło padać. Bez równania toru warunki były trudne i liczył się tylko start. Tutaj walki nie było. Trzeba się było utrzymać i nie popełnić błędu. Indywidualnie oczywiście mogło być lepiej, ale byliśmy bardzo poza punktem, jeśli chodzi o ustawienia. Mocno nie trafiliśmy od początku, dopiero w trzecim wyścigu było trochę lepiej, ale kiedy trzeba było robić korekty to wypadliśmy z uderzenia – tłumaczył powody swojego słabszego występu kapitan zielonogórzan, który w sobotnim meczu zdobył zaledwie cztery punkty i bonus. – Najważniejsze, że koledzy stanęli na wysokości zadania, bo zawody były trudne. Cieszymy się z dużych punktów, bo to da nam trochę spokoju. Gdyby nie opady deszczu to na pewno zawody byłyby ciekawsze. Mam takie odczucia, że na razie mamy trochę pod górkę. Myślę jednak, że tendencja jest zwyżkowa, i za dwie, trzy kolejki zaczniemy się bardziej ścigać, a nie szukać tak mocno w sprzęcie – zapowiedział.

 

Kamil Rychlicki