Get Well odetchnął z ulgą. Falubaz bez bonusa

W meczu 10. kolejki PGE Ekstraligi Get Well Toruń pokonał na MotoArenie Falubaz Zieloną Górę 52:38. Gospodarze dzięki wygranej czternastoma oczkami zainkasowali trzy punkty, które nadal pozwalają im myśleć o fazie playoff.

Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Ten wynik pokazuje, że patrzmy się w górę tabeli. Walczymy mocno o każdy punkt – powiedział Jacek Frątczak. W zespole zielonogórskim najwięcej punktów zdobył Michael Jepsen Jensen (12), jednak to nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z rywalami. – Patrząc na wyniki widać, że żaden z nas nie zrobił tylu punktów, ile powinien. Potrzebowałem sześciu startów, aby zdobyć 12 punktów – zaznaczył Duńczyk.

Na pomeczowej konferencji powiedzieli:

Adam Skórnicki (trener Falubazu Zielona Góra): Nasze marzenia o bonusie rozwiał Paweł Przedpełski, który wyjechał wreszcie na tor. Był jeden lider, był nim Sebastian Niedźwiedź i popełnialiśmy wiele błędów. Sebastian nie pojechał w biegach nominowanych, bo przebieg jego kariery był tak ciężki, że lepiej było nie dawać mu takiego zadania. Myślę, że dwa wygrane wyścigi pod rząd w PGE Ekstralidze dadzą mu więcej, niż ewentualny start w nominowanych. Będzie miał na to czas.

Michael Jepsen Jensen (Falubaz Zielona Góra): To był trudny mecz. Patrząc na wyniki widać, że żaden z nas nie zrobił tylu punktów, ile powinien. Potrzebowałem sześciu startów, aby zdobyć 12 punktów. Powinno być lepiej. Dla mnie tor był zupełnie inny w porównaniu z poprzednim rokiem, jednak nawierzchnia była równa dla wszystkich. Miałem kilka udanych biegów, jednak błędem był wyścig, gdzie nie przywiozłem punktów. Jeden zły ruch na pierwszym łuku i zostajesz daleko w tyle. Trzeba podnieść głowy do góry i iść do przodu.

Jacek Frątczak (menadżer Get Well Toruń): Było to ciężkie zadanie patrząc na presję. My zdajemy sobie sprawę, jakie były oczekiwania na początku w stosunku do zespołu. Zawodnicy wracają do wysokiej formy i nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Ten wynik pokazuje, że patrzmy się w górę tabeli. Walczymy mocno o każdy punkt. Nasz tor ewoluuje cały czas i pracuje nad nim dużo osób. Chodzi o to, żeby było na nim znakomite ściganie. Mimo, że jest dach, to ten mecz miał status zagrożonego. Trochę padał deszcz, a miało to być w nocy i nie za bardzo wiedziałem, jak wycelować z wodą. Koniec końców tor był znakomity do ścigania i na tym nam zależy. Jeżeli już w pierwszym biegu jest mijanka po zewnętrznej to o czymś to świadczy. Gratuluję postawy przeciwnikom, bo postawili się nam mocno, mimo perturbacji. Każdy z zawodników zapracował na ten sukces, a cichym bohaterem był Paweł Przedpełski i warto o tym powiedzieć. Pracuje bardzo mocno. Jack Holder miał problemy sprzętowe. Chciałem również podziękować panu Ryszardowi Kowalskiemu, który nas wspiera. Gratuluję kibicom z Zielonej Góry postawy drużyny, która walczyła. Było ich słychać na stadionie. Dziękuję, że przyjechali i wstawili się za zespołem, podobnie jak nasi kibice. Wspierają nas bardzo mocno, nawet w sytuacjach kryzysowych, a doping był bardzo słyszalny. Dziękuję, że miarę licznie zjawili się na stadionie. Różnie się o nas mówiło. Wiadomo, że jak nie idzie, to pojawiają się nerwy, ale jesteśmy profesjonalistami i nie można żyć przeszłością cały czas. Przeżyliśmy to wszystko i jestem dumny z chłopaków.

Niels Kristian Iversen (Get Well Toruń): jestem zadowolony. Szukałem formy przez większość sezonu. Wszystko zaczyna się układać. Mam nowy sprzęt i po operacji potrzebowałem trochę czasu, aby się do niego dostosować. Czuje się lepiej i wiem, że z moim zdrowiem jest wszystko w porządku. Nie muszę czekać na kolejną operację. Moja forma fizyczna jest co raz lepsza. Cieszę się, że tak jest. Początek sezonu był dla mnie nieudany. Było bardzo stresujące i trudne, ale po prostu musiałem to przejść. Mam nadzieję, że wszyscy będą zadowoleni z mojej jazdy.

Kuba Łączkowski

fot. Michał Szmyd