Fricke: Skupiamy się na kolejnych meczach. Patrzymy z optymizmem na przyszłość (wywiad)

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

BETARD Sparta Wrocław przegrała z FOGO Unią Leszno 35:55 w meczu 14. rundy PGE Ekstraligi. Max Fricke w zawodach przeplatał lepsze wyniki z gorszymi i w rezultacie zdobył 6 punktów i bonus. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl, Australijczyk podsumował ostatnie spotkanie przed fazą play-off, jak i opowiedział o uczuciach związanych z awansem do FIM SGP 2020.

Alicja Labrenc: Na początek chciałam pogratulować trzeciego miejsca w Grand Prix Challenge i awansu do przyszłorocznego cyklu. Jak się czujesz jako pełnoprawny zawodnik FIM SGP 2020?

Max Fricke: Jestem bardzo podekscytowany, to będzie prawdziwe wyzwanie, ale nie mogę się na nie już doczekać. To coś zupełnie nowego, bo nie startowałem do tej pory jako pełnoprawny zawodnik. To kolejny krok w mojej karierze, co mnie bardzo cieszy.

Jesteś bardzo zmęczony po podróży z Gorican?

Fakt, praktycznie całą ostatnią noc spędziłem w drodze. Nad ranem podjechałem prosto do hotelu, żeby szybko się ogarnąć, przespać chociaż na chwilę i być, jak najlepiej to możliwe, przygotowany do spotkania z FOGO Unią Leszno. Tak to właśnie wygląda, musimy czasami w taki sposób funkcjonować, ale to nie pierwszy raz, kiedy mam podobną sytuację, więc jestem do tego przyzwyczajony i za bardzo mi to nie przeszkadza. Również wcześniejsze tygodnie miałem mocno zajęte, więc tak czasami po prostu bywa.

Wracając do meczu z FOGO Unią Leszno, gdzie upatrujesz przyczyny tak wysokiej przegranej?

Wydaje mi się, że mieliśmy po prostu gorszy dzień. Spotkanie nie poszło po naszej myśli, od początku nie układało się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Jednak skupiamy się na kolejnych meczach, patrzymy z optymizmem na przyszłość i najważniejsze spotkania tego sezonu, czyli mecze w play-off.

Jak próbowaliście radzić sobie z niekorzystnym od początku spotkania wynikiem?

Cały czas dzieliliśmy się informacjami na temat tego, kto, jak się czuje na torze i co zaobserwował podczas swojego biegu. Próbowaliśmy pomagać sobie nawzajem tak, aby znaleźć ustawienia, dzięki którym zaczniemy lepiej punktować. Ostatecznie nie udało się wygrać, ale do końca walczyliśmy i staraliśmy się jak najwięcej komunikować i wyciągnąć ze spotkania jak najlepszy wynik.

Gdybyś miał wybierać rywala na nadchodzący mecz przez pryzmat toru to korzystniejszy jest w Zielonej Górze czy jednak w Częstochowie?

Oj sam nie wiem, osobiście lubię jeździć na obu torach, więc nie wydaje mi się, żeby miało to decydujące znaczenie, jeśli chodzi o walkę w meczach podczas play-off. Jako drużyna dobrze spisaliśmy się w obu meczach wyjazdowych, tak więc potrafimy dobrze jeździć na torach zarówno w Zielonej Górze jak i Częstochowie. Miejmy nadzieję, że uda się podobny wynik powtórzyć również tym razem i tym samym awansować do finału.

 

Alicja Labrenc