Fricke: Miło widzieć drużynę, która współpracuje i pomaga sobie w każdej kwestii

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Za BETARD Spartą Wrocław kolejne wysokie zwycięstwo na własnym torze. Po raz kolejny ważne punkty zdobył dla drużyny Max Fricke. Specjalnie dla speedwayesktraliga.pl Australijczyk opowiedział o swoich wrażeniach po meczu z TRULY.WORK Stalą Gorzów, startach w FIM SGP i planach na przyszłość.

Alicja Labrenc: Kolejne zwycięstwo BETARD Sparty Wrocław, drugie z rzędu tak wysokie? Czy to was już trochę nie nudzi?

Max Fricke: Nie, nie wydaje mi się (śmiech). Miło widzieć, że wszyscy dobrze się spisują, równo punktują, drużynę, która współpracuje i pomaga sobie w każdej kwestii. Dzięki temu możemy zdobywać kolejne ważne punkty dla zespołu.

Jesteś zadowolony ze swojej zdobyczy: 8 punktów i 2 bonusy? Na początku spotkania byłeś bardzo szybki, z czasem było jednak widać, że tracisz na dystansie. Powodem był sprzęt czy coś innego?

Nie jest źle, to dobry wynik. Zacząłem dobrze, ale potem tor stał się bardziej wyślizgany, więc musiałem pozmieniać trochę ustawienia, ale nie było źle. Myślę, że nie mam na co narzekać, taki rezultat po czterech biegach jest zadowalający, tym bardziej, że cała drużyna zrobiła tak dobry wynik.

Jak radzisz sobie z tak wysoką temperaturą podczas meczu?

Myślę, że każdemu było gorąco, nie jest to zbyt komfortowa sytuacja ścigać się w takim upale, tym bardziej będąc ciągle ubranym w kevlar, ale wszystko było świetnie przygotowane. Mieliśmy do dyspozycji dużo wentylatorów i wody tak, żeby można się było ochłodzić jak najbardziej się da. Pod koniec spotkania jednak czuje się już większe niż zwykle zmęczenie.

Jak oceniłbyś swoją formę na tę chwilę? Czujesz, że robisz postępy?

W tym momencie czuję się naprawdę dobrze, mój team świetnie pracuje, cały zespół spisuje się wyśmienicie, więc dobrze jest widzieć wszystkich współpracujących na tak wysokim poziomie. Tak więc, jak najbardziej czuję, że w tym momencie wszystko współgra ze sobą.

Pytam, ponieważ według statystyk, jesteś na 3. miejscu jeśli chodzi o największy progres średniej biegopunktowej wśród zawodników PGE Ekstraligi i dotychczas tylko dwa razy przyjechałeś na ostatnim miejscu w tym sezonie. Czy statystyka ma dla ciebie jakiekolwiek znaczenie?

Nie, nie za bardzo przywiązuję do tego wagi. Staram się skupiać na każdych kolejnych zawodach, ale na tą chwilę jest w porządku, więc jestem zadowolony. Musimy utrzymywać tą dobrą formę i wygrywać jak najwięcej wyścigów oraz meczów, zdobywać kolejne ważne punkty jako drużyna. Jak na razie jest dobrze, przed nami kolejna część sezonu, na której trzeba będzie się skupić. Najważniejsze to podtrzymać tą passę i jak najlepiej zakończyć sezon drużynowo.

Czeka nas miesięczna przerwa w startach PGE Ekstraligi. Jak do tego podchodzisz, biorąc pod uwagę, że zarówno ty jak i cały zespół jesteście teraz niesamowicie rozpędzeni?

Osobiście jestem i tak bardzo zajęty, nawet jeśli w Polsce mamy przerwę, to mam dużo innych zawodów, np. w SoN, FIM SGP lub lidze szwedzkiej. Miło jest mieć czas na krótki odpoczynek, ale z drugiej strony nie będzie go wcale tak dużo. Chłopacy też będą mieli ciągle jakieś zawody, więc myślę, że ten miesiąc nie wpłynie negatywnie na naszą postawę.

Chciałabym jeszcze poruszyć temat FIM Speedway Grand Prix. Przed tobą kolejna runda, tym razem w Hallsavik. Czy uważasz, że będziesz miał przewagę w związku z tym, że ścigasz się w miejscowym klubie?

Tak i nie. Znam ten tor dobrze, ale on zawsze jest trochę inaczej przygotowywany na Grand Prix, inni ludzie odpowiadają za jego wykonanie. Na szczęście przed zawodami będzie trening, na którym będzie można wypróbować ustawienia i sprawdzić się na nim. Najważniejsze jednak, że będę miał kolejną okazję, żeby się sprawdzić i mieć radość ze ścigania. Postaram się o kolejne punkty, a startować z zawodnikami z GP to dla mnie prawdziwa frajda, bo póki co startuję tam bez żadnej presji. Mogę dzięki temu skupić się na jednym konkretnym występie i próbować „wyciągnąć” z niego jak najwięcej, nie skupiając się na walce o inne cele.

W Pradze zaliczyłeś swój najlepszy występ w Grand Prix, nie udało się jednak awansować do finału. Pojawiło się rozczarowanie, czy radość z dobrego wyniku była silniejsza?

Nie byłem zły, to są bardzo trudne i zacięte zawody, więc nie mogłem spodziewać się niczego innego jak twardej rywalizacji. Awansowałem do półfinału, a to już kolejny krok naprzód, następnym będzie już awans do finału. To zawsze kolejna okazja do tego, żeby się rozwijać, nauczyć się czegoś nowego i w taki właśnie sposób do tego podchodzę.

Teraz twoim celem jest jednak awans do cyklu Grand Prix, aby startować jako pełnoprawny uczestnik?

Oczywiście to jest mój cel, ale nie nakładam na siebie presji, więc czy wydarzy się to już w przyszłym roku, czy za 3 lub 5 lat, to nie ma znaczenia, nie ma pośpiechu. Oczywiście byłoby miło startować tam systematycznie, to fantastyczne zawody, chciałbym dalej móc czerpać radość z jazdy tam. Może pewnego dnia uda się zrealizować to założenie.

Patrząc na twoją jazdę można doszukać się podobnego stylu, jaki na torze prezentował Jason Crump. Czy jest twoim idolem, kimś na kim się wzorowałeś?

Nie powiedziałbym, że to mój idol, raczej nie mam takiej osoby. Był najlepszym australijskim zawodnikiem, więc siłą rzeczy był żużlowcem, na którym się wychowałem i w pewien sposób go podpatrywałem, więc może trochę, ale raczej nie mam autorytetu.

Na koniec chciałam zapytać o PGG ROW Rybnik. Czy czasami sprawdzasz wyniki drużyny, jak radzi sobie w Nice 1. Lidze Żużlowej?

Kiedy mam chwilę czasu, zawsze sprawdzam wyniki poszczególnych zawodów. Znam dużo osób związanych z różnymi ligami, więc nie patrzę tylko na rezultaty poszczególnych drużyn, jak np. Rybnik, tylko ogólnie, żeby mieć rozeznanie. Nie jest jednak tak, że na kogoś zwracam szczególną uwagę, tylko ogólnie.

 

Alicja Labrenc