Fredrik Lindgren: Atmosfera na PGE Narodowym jest niesamowita

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Fredrik Lindgren jest zawodnikiem, który zdaje się mieć swoisty patent na tor na PGE Narodowym. Szwed wystąpił w Warszawie po raz czwarty, i po raz czwarty był w ścisłej czołówce turnieju. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiedział o wrażeniach z turnieju.

– Bardzo lubię ten tor, publiczność tutaj jest niesamowita. To, co się dzieje na trybunach dociera do nas do parku maszyn. Wyraźnie to słyszymy i daje to dużo energii i wsparcia. Myślę sobie, że dla Patryka Dudka to musiało być niesamowite przeżycie, kiedy przed finałowym wyścigiem 50 tysięcy kibiców skandowało jego nazwisko – powiedział po turnieju 33-letni Szwed rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Sobotni turniej był poprzedzony piątkowymi kwalifikacjami, które zostały rozegrane w myśl nowej formuły. – Myślę, że nowy sposób kwalifikacji to dobry pomysł, bardziej interesujący od samego treningu. Teamy zawodników mają okazję pracować ciężej, żeby wypracować dobre efekty na koniec kwalifikacji. Toczymy już wtedy pewną walkę, walczymy o jakiś cel, co też nas dodatkowo motywuje – mówił Lindgren.

Jak podkreśla nasz rozmówca, nawierzchnia na PGE Narodowym sprzyja ściganiu, ale cały czas trzeba być przygotowanym i skupionym w 100%. To jest naprawdę dobry tor, i mieliśmy w sobotę sporo dobrego ścigania i mijanek. Bardzo lubię się tu ścigać, ale trzeba pamiętać, że ten tor nie wybacza błędów, trzeba być bardzo mocno skoncentrowanym na swojej pracy i na tym, co się robi. To na pewno jest dobry obiekt dla mnie, bo regularnie osiągam tutaj dobre wyniki. Trzymam kciuki za kolejne rundy w Warszawie, ale teraz skupiam się na tym, żeby dobrze wypaść w kolejnych turniejach tego sezonu. Zależy nam na tym, żeby utrzymywać dobrą dyspozycję, i to jest nasz główny cel obecnie. Po sobocie pewnie pozwolimy sobie na mały relaks, będziemy się cieszyć tym wynikiem, ale potem będziemy się już koncentrować na rundzie w Krsko – zaznaczył zawodnik forBET Włókniarza Częstochowa.

Tomasz Kania