„Trzeba być czujnym” – wypowiedzi EWINNER APATORA Toruń z meczu #TORLES

Fot. Sławomir Kowalski - KS Toruń

W ramach 10. rundy PGE Ekstraligi EWINNER APATOR Toruń gościł na swym torze FOGO UNIĘ Leszno. Po zaciętej i wyrównanej walce, szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść mistrzów Polski, którzy pokonali miejscowych 49:41.

W przedmeczowej rozmowie Tomasz Bajerski został zapytany o koncepcję zespołu. – Nie ma znaczenia czy będzie to koncepcja wyrównanego zespołu typu 7×7, czy będą to trzy niezawodne strzelby. Zależy mi na tym, żeby drużyna wygrywała, bez znaczenia jaka to konfiguracja. Liczy się wynik drużyny i to jest najważniejsze – wyjaśnił menedżer EWINNER APATORA na antenie ELEVEN SPORTS.

Przed meczem w Toruniu pojawiły się dyskusje na temat nawierzchni toru. –  Plan jest jeden – wygrać z FOGO UNIĄ Leszno i utrzymać się w PGE Ekstralidze. Tor jest taki, a nie inny. Plusem i minusem naszego stadionu jest dach. Jak pada, to pada na krawężnik. W sytuacji, gdy świeci słońce, to dociera ono na cały tor. Bardzo ciężko jest to wyregulować. Myślę, że uda nam się utrzymać w PGE Ekstralidze i na przyszły rok będziemy myśleć nad zmianami. Na dzień dzisiejszy robimy z torem wszystko, co jest możliwe, żeby był do walki, odpowiednio namoczony – wyjaśnił Tomasz Bajerski.

Menedżer oraz zawodnicy odbyli spotkanie z właścicielem klubu Przemysławem Termińskim. Czego ono dotyczyło? –  Byliśmy umówieni, że na spotkanie przyjdą zawodnicy z mechanikami, bo oni są w klubie najważniejsi. Zdarza się tak, że zawodnicy nie chcą wszystkiego, co ich boli, powiedzieć przy menedżerze. Ja spotkałem się z właścicielem później. Wszystko jest w porządku. Wyjaśniliśmy sobie wszystko i uważam, że takie „oczyszczające” spotkanie było bardzo dobre – zakończył szkoleniowiec torunian.

Po 10. biegu, gdy gospodarze przegrywali 25:35, do rozmowy zaproszono Roberta Lamberta.Musimy znaleźć sposób, aby odrabiać tę stratę, bo nie wygląda to dobrze. Po tych kilku wyścigach można już zauważyć, że dobra jest tylko jedna ścieżka po zewnętrznej części toru. Tylko tam, na odsypanej nawierzchni, można próbować wyprzedzić rywala. Tor jest równy dla wszystkich, a my musimy po prostu zacząć to wykorzystywać. Trzeba popracować nad startami i dojazdem do pierwszego łuku. Tor zmienił się nieco podczas trwania zawodów, w porównaniu z nawierzchnią jaka była na treningach, jednak nie jest tak, że ten tor nas zaskakuje – odpowiedział zawodnik EWINNER APATORA Toruń.

Po zakończonym meczu do strefy MIX ZONE został zaproszony Adrian Miedziński.Spotkanie z FOGO UNIĄ Leszno było dla nas bardzo ciężkie. Żużel to jest teraz gra błędów. Po pierwszym przegranym biegu wprowadziłem tylko jedną zmianę i kolejny wyścig był już wygrany. Naprawdę trzeba być czujnym, bo jedna mała zmiana może zdecydować o tym, czy wygramy bieg, czy nie. Bardzo trudny mecz za nami. FOGO UNIA Leszno walczy o play-off, a my walczymy o utrzymanie. W Lesznie przegraliśmy niewielką różnicą, a więc była szansa na zdobycie trzech punktów. Niestety pojadą one do Leszna. Musimy się skupić i walczyć dalej. W pierwszym biegu popełniłem błąd. Powinienem trzymać się krawężnika, jednak jeśli zawodnik czuje, że coś nie gra w motocyklu, to zaczynają pojawiać się błędy. Podczas wyścigu w głowie jest tysiąc myśli, jak pojechać by było lepiej. Popełniłem błąd, który udało się w kolejnym biegu naprawić. Najlepszym treningiem są zawody i weryfikacja w walce z najlepszymi zawodnikami. Przed nami bardzo ważny mecz w Grudziądzu. Wszyscy wiemy co on dla nas znaczy. Zaliczkę w Toruniu wypracowaliśmy dość sporą, jednak nie możemy myśleć o obronie tylko o zwycięstwie – podzielił się swoimi pomeczowymi uwagami Miedziński.

Martyna Wolnik