Sayfutdinov: Nie działały ścieżki, które nosiły wcześniej (wywiad)

Fot. Łukasz Trzeszczkowski
Fot. Łukasz Trzeszczkowski

Spory wkład w zwycięstwo FOGO Unii Leszno w Toruniu miał Emil Sayfutdinov. Rosjanin w pięciu startach uzbierał dziesięć oczek. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl opowiada o wpadce w ostatnim wyścigu, przygotowaniu toru na MotoArenie i o przygotowaniu do pierwszej rundy tegorocznego cyklu FIM Speedway Grand Prix.

Jakub Keller: Kolejny raz wygrywacie na MotoArenie. Ty do dorobku swojej drużyny dorzucasz dziesięć “oczek”. Zadowolony? Czy mimo wszystko ostatni wyścig zepsuł nieco humor?

Emil Sayfutdinov: Jestem jak najbardziej zadowolony. Mecz był bardzo ciężki, więc tym bardziej cieszę się z wyniku zarówno własnego, jak i całego zespołu. Zwłaszcza, że Toruń to trudny teren i bardzo ciężko tu o punkty.

To co się stało w tym ostatnim biegu, w którym, uściślijmy, nie zdobyłeś punktu?

Po prostu byłem najsłabszy. Przegrałem start i rywale mnie zamknęli. Próbowałem budować prędkość, ale nie szło już nic zrobić. Zwłaszcza, że na trasie ciężko się wyprzedzało.

No właśnie. Mijanek, jak na MotoArenę było niewiele. Janusz Kołodziej i Piotr Pawlicki podkreślali, że jeśli się nie wygrało startu, to na trasie o punkty było bardzo ciężko.

To prawda. Nie szły ścieżki, które chodzą zazwyczaj. Jadąc na motocyklu, nie można było korzystać z całego toru. Nie mogę jednak powiedzieć, że tor był zły, bo było równo. I nie przesadzajmy też, że nie było wcale walki. Mogliśmy podziwiać kilka ciekawych mijanek.

Jak zatem przygotowaliście sprzęt, widząc przed meczem jak gospodarze przygotowali tor?

Naszym celem było zwycięstwo. Bez względu na przygotowanie toru.

Widać, że twój sprzęt pracuje jak należy. Planujesz jednak jeszcze jakieś zmiany przed zbliżającą się inauguracją cyklu Grand Prix?

Żadnych zmian nie planuję. Zakupów tym bardziej. Skupiam się na tym, aby podtrzymać formę, którą prezentuję obecnie i jeśli tak będzie, to z dobrym humorem pojadę do Warszawy na pierwszą rundę cyklu FIM Speedway Grand Prix.

Wiem, że wy – żużlowcy – zawsze niechętnie mówicie o przyszłości, więc zapytam bardzo zachowawczo… Jaki masz cel minimum w tym roku na Grand Prix?

Pozostanę dyplomatyczny i odpowiem, ze chcę po prostu cieszyć się jazdą (śmiech). I chcę aby ten uśmiech nie zniknął do końca sezonu.

Jakub Keller