“Pokazaliśmy, że umiemy się ścigać” – wypowiedzi MARWIS.PL FALUBAZU Zielona Góra z #ZIEGRU

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

W meczu rozgrywanym w ramach 2. kolejki PGE Ekstraligi, MARWIS.PL FALUBAZ Zielona Góra pokonał ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz w stosunku 51:39. Najlepsi wśród gospodarzy byli Piotr Protasiewicz (12) oraz Patryk Dudek (11+1).

Gdy wyglądałem za okno podczas czwartkowej, porannej konferencji prasowej, nie zapowiadało się optymistycznie. Jednak, po południu wyszło słońce i udało nam się znakomicie przygotować tor. Warunki są znakomite – jest cieplej i to zapewne mocno pomogło. Trochę kości rozprostować i pojeździć. Kilka dni minęło od inauguracji i czułbym wówczas dyskomfort. Mimo, że było zimno, trening był bardzo udany. Każdy z zawodników potrafi jeździć i ścigać się w czterech spod taśmy. Nie wydaje mi się, byśmy mieli wielki handicap, z uwagi na odjechanie pierwszej kolejki. Nie sądzę również, by brak startów w serii FIM Speedway Grand Prix pomagał mi w wynikach w PGE Ekstralidze. Uważam, że GP było bardzo przydatne. Ilość startów, ściganie się z najlepszymi zawodnikami, analizy sprzętu. Zawsze była możliwość, gdy nie poszło podczas rundy Grand Prix, zmiany lub przestrojenia motocykla w PGE Ekstralidze. Próbowałem innych rozwiązań sprzętowych. Troszkę mi szkoda, że wypadłem z cyklu. Niemniej, mam plan, by jak najszybciej wrócić do elity – powiedział Patryk Dudek przed meczem na antenie ELEVEN SPORTS.

– Nie jest najgorzej. Po upadku przy 100 km/h zawsze coś może doskwierać, ale myślę, że potem będzie znacznie gorzej. Mam świetną fizjoterapeutkę, więc pewnie sobie poradzi ze mną. Nie wiem czy motocykl przyjął większą siłę uderzenia podczas upadku w czternastym biegu. Starałem się zamykać gaz, ale mocno uderzyłem. Trudno się zatrzymać na dziesięciu metrach. Sytuacja typowo wyścigowa, a Norbert oczywiście nie zrobił tego celowo. Dobrze, że tak to się skończyło. Cała drużyna pojechała świetne zawody. Wiemy, jaka jest sytuacja w tabeli i jak jesteśmy postrzegani przez środowisko. Znamy jednak naszą moc i pokazaliśmy, że umiemy się ścigać. Trochę słabo zaczęliśmy w Toruniu, ale będziemy się rozjeżdżać. To dopiero początek sezonu. Oby tylko zdrówko dopisywało – wyjaśnił rekordzista polskich torów Piotr Protasiewicz.

– Wszystko było znakomicie rozwiązane, rozumiem się z doskonale z drużyną i oby tak było w kolejnych spotkaniach. Starty były bardzo trudne i ciężko było wyprzedzać w drugiej części spotkania. Wyjątkowo wiele trudności dostarczyły mi pola startowe. Musiałem się mocno natrudzić, by odpowiednio je rozszyfrować. W tym roku nastąpiło kilka zmian, spędziłem pierwszą zimę od wielu lat w Europie. Czułem się wraz ze swoją dziewczyną wyjątkowo dobrze. W Andorze było bardzo sympatycznie – wyjaśnił optymistycznie nastawiony do startów w nowym klubie Max Fricke.

– Czwartkowy trening również odbywał się na podobnym torze. Można było się odepchnąć od płotu i pojeździć po szerokiej. Przed startem do biegu młodzieżowego podszedł do mnie pan Piotr Protasiewicz i podpowiedział, że można się zabrać troszkę szerzej. Udało się to wykonać i wygrać bieg. Szczerze powiem, że nie lubię jeździć po krawężniku i bardziej mi pasuje jazda pod płotem – wyjawił młodzieżowiec MARWIS.PL FALUBAZU, Fabian Ragus.

Jestem z siebie bardzo zadowolony. Nie jestem jednak zaskoczony swoją postawą, gdyż jeżdżę po to, by wygrywać wyścigi. Udało mi się wygrać start i dojechać do chłopaków z trzeciego pola, najgorszego według mnie. Później pozostało mi tylko podróżować środeczkiem do mety. Nastąpiła delikatna zmiana w ustawieniach oraz w mojej jeździe, względem mojego pierwszego wyścigu. Byłem na próbie toru i było bardzo podobnie do czwartkowego treningu. Tor był delikatnie zmieniony, ale nie wpłynęło to na nasze przygotowania do biegów – powiedział na antenie ELVEN SPORTS 1 Damian Pawliczak.

Matej był solidnie poobijany przed meczem, lecz wczoraj trenował i w trakcie zawodów było w porządku. Cały tydzień pogoda nas nie rozpieszczała. W czwartek w godzinach popołudniowych udało nam się przywrócić tor do stanu używalności. W dniu zawodów był już idealny. Każdy mecz jest ważny i moi zawodnicy zawsze jadą z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem. Nie musiałem nastawiać zawodników przed tym pojedynkiem. Wszyscy wiedzą, o co jadą. To były normalne przygotowania i pozytywne rozmowy motywacyjne przed meczem, w którym należało walczyć i postarać się wygrać. Pojechała młodzież, świetnie pojechał również zawodnik do lat 24, którzy swoimi punktami wspomogli seniorów. Szkoda defektów Zagara oraz Osyczki, bo można było zrobić coś więcej. Należy się jednak cieszyć z tego co mamy. Szło nam ciężko na początku, ale od ósmego biegu było już z górki. Możemy się cieszyć z dwóch punktów. Przed kolejnymi spotkaniami nastraja mnie znakomita postawa Damiana Pawliczaka, solidne punkty juniorów, seniorzy swoje pojadą, więc jest optymizm w drużynie. Wiadomo, że jak są kibice, zwłaszcza naszej drużyny, wówczas jest głośny doping, a to mocno uskrzydla. Aktualnie jedziemy sami dla siebie i uważam, że jazda bez kibiców nie wygląda efektownie. To tak, jakby aktorzy grali w teatrze bez widowni. Szkoda, bo sport i widowiska z nim związane są głównie dla kibiców. Niestety, taką mamy sytuacje i nic na to nie poradzimy – podsumował Piotr Żyto, trener MARWIS.PL Falubazu.

 

Krzysztof Zawadzki