Piotr Protasiewicz: musi w końcu “odpalić”

95. Derby Ziemi Lubuskiej zakończyły się zwycięstwem Cash Broker Stali Gorzów nad Falubazem Zielona Góra (43:47). Czego zabrakło gospodarzom? W czym tkwi problem zielonogórskiej drużyny? Czy derbowa porażka ostatecznie przekreśliła szansę Falubazu na rywalizację w fazie play-off – na wszystkie pytania odpowiedział Piotr Protasiewicz.

– Jak Falubaz Zielona Góra zaprezentował się w 95. Derbach Ziemi Lubuskiej?

– Nie da się ukryć, że walczyliśmy do końca. Wciąż jednak brakuje punktów. Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie. Teraz można jedynie snuć domysły co do biegu 13. z moim udziałem – wychodziliśmy na 4:2, a skończyło się 1:5. Ciężko było się po tym podnieść. Zwłaszcza, że zostały nam jedynie biegi nominowane.

– Nawiązując do tego niefortunnego wyścigu, mógłbyś podzielić się z kibicami swoją opinią na
temat zdarzeń torowych?

– Osobiście uważam, że decyzja sędziego była błędna. Szkoda, bo gdyby nie to, pewnie wciąż moglibyśmy myśleć o zwycięstwie. Co miałem zrobić? Zostałem uderzony na wyjściu. Oczywiście wiem, że nie było to zamierzone zachowanie ze strony Bartosza Zmarzlika – w parku maszyn rozmawiałem już z nim na temat całej tej sytuacji. Nie ma jednak wątpliwości, że kontakt był. Dlatego wylądowałem na torze.

– Pokazałeś, że wciąż chcesz się ścigać. Uważasz swój występ za udany?

– Ciężko pracuję, widać przebłyski, aczkolwiek to nie jest to. Prędkość jest, ale brakuje momentu startu. Na ten moment nie jest zbyt kolorowo. 

– Dlaczego straciliście sześciopunktowe prowadzenie?

– Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak się stało. Naprawdę, chciałbym to wiedzieć.

– Czy ta porażka definitywnie zamyka szanse Falubazu wejście do fazy play-off?

– Jest słabo i taka jest prawda. Teraz to pozostało nam jedynie “jechać o życie”. Na ten moment ilość punktów zdobywanych przez zawodników to za mało na rozważanie rywalizacji w fazie play-off. Musi w końcu “odpalić”. W innym wypadku będzie naprawdę ciężko. Co mogę powiedzieć – praca, praca i jeszcze raz praca.
Katarzyna Olejarz
Fot. Marcin Szarejko