PGE Ekstraliga: Mój pierwszy mecz – sinusoida emocji z aferą w tle

Fot. Michał Szmyd
Fot. Michał Szmyd

Choć na żużel chodzę od siódmego roku życia, to pierwsze świadome odczucia i konkretne wyniki pamiętam z meczów, na których byłam w wieku nastoletnim. Najbardziej utkwiła mi w pamięci rywalizacja grudziądzko-ostrowska z sezonu 2009, a konkretnie mecz z 6 września pomiędzy drużynami ówczesnego GTŻ-u Grudziądz z KM Ostrów Wielkopolski.

Miłością do czarnego sportu zaraził mnie Tata, który swego czasu w sezonie nie opuścił żadnego meczu, a wszystkie spotkania wyjazdowe oraz Grand Prix śledził poprzez transmisje radiowe m.in. Polskiego Radia PIK. Czasy żużlowego dzieciństwa kojarzą mi się z piachem, kamyczkami w oczach oraz stosem pysznych kanapek przygotowywanych przez Mamę po każdym spotkaniu w Grudziądzu. Z czasem stałam się o wiele bardziej zagorzałym fanem od Taty.

Cały sezon pomiędzy drużynami z Ostrowa i Grudziądza był dosyć napięty i rywalizacja odbywała się nie tylko w sportowy sposób na torze. Ostrowscy działacze złożyli protest celem ukarania Rory’ego Schleina za jego motocykl stojący nieregulaminowo poza obrębem parku maszyn. Ta procedura pozbyła Australijczyka 6 punktów, w związku z czym grudziądzanie mieli do odrobienia nie 3, a 9 punktów u siebie w meczu rewanżowym.

Wspomnianego dnia ważyły się losy utrzymania GTŻ-u w I lidze. Stawką tego spotkania było siódme miejsce, które gwarantowało udział w barażach. Na torze pojawił się okolicznościowy baner z hasłem: “Zobaczyć dobry mecz – 20 zł. Ujrzeć Ostrów w II lidze – bezcenne!!”. Emocje i nerwy sięgały zenitu. W składzie Grudziądza występowali m.in. śp. Matej Ferjan i Grzegorz Knapp, Kamil Brzozowski czy mój ulubiony zawodnik tamtych czasów – Rory Schlein.  Natomiast w ekipie z Ostrowa byli Chris Harris, Robert Miśkowiak czy Nikolai Klindt.

Do ostatnich biegów nie były rozstrzygnięte losy spotkania, choć przez całe zawody delikatnie prowadzili miejscowi zawodnicy. Cztery ostatnie wyścigi to była prawdziwa sinosida emocji. W 12. wyścigu para Artur Mroczka i Kevin Woelbert przywiozła 5:1 wygrywając z parą Harris- Szóstak, dając upragnioną dziewięciopunktową przewagę. W kolejnej odsłonie te punkty odbili Daniel King i Robert Miśkowiak, by w wyścigu 14. ponownie para z biegu 12. przywróciła gospodarzom nadzieję.

Edward Kenneth i Kamil Brzozowski mieli w ostatnim biegu za zadanie utrzymanie wypracowanej przewagi, ale niestety Polak upadł i został wykluczony. Osamotniony Brytyjczyk nie dał rady parze Chris Harris – Robert Miśkowiak i choć całe zawody wygrali grudziądzanie to jednak ze zbyt małą przewagą (47:42). Jedną noga byli już w II lidze.

Po czasie ówczesny prezes Grudziądza Zbigniew Fijałkowski wraz z działaczami otrzymali decyzję od odwołania w sprawie sytuacji z motocyklem Schleina. Trybunał Polskiego Związku Motorowego przyjął owe odwołanie i GTŻ mógł wystartować w barażach z zespołem Orła Łódź.

Jednak w trakcie meczu nikt tego jeszcze nie wiedział. Pamiętam radość kibiców z Ostrowa i moje łzy płynące wtedy mogłoby się zdawać w zwolnionym tempie. Uświadomiłam sobie, że nawet jeśli zasilimy ponownie szeregi II ligi ja wciąż będę wiernie uczestniczyć w spotkaniach przy Hallera 4 tak, jak to robiłam przez wiele poprzednich “chudych lat”. To sport, który uwielbia się nie tylko za te piękne momenty, ale również za te bolesne, które hartują prawdziwych kibiców.

Daria Jagodzka