Paweł Miesiąc: “Dwucyfrówka” w Częstochowie to prezent na urodziny

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Od początku sezonu prezentuje bardzo dobra formę. Skromny, szybki i niezwykle waleczny. Mimo dwucyfrowej zdobyczy punktowej, w dalszym ciągu czuje lekki niedosyt. Ma apetyt na więcej. Serce oddaje kibicom oraz drużynie, której barwy reprezentuje. W wywiadzie dla speedwayekstraliga.pl z Pawłem Miesiącem rozmawiał Piotr Wieszczyk.

Piotr Wieszczyk: Jak podsumujesz mecz przeciwko forBET Włókniarzowi Częstochowa?

Paweł Miesiąc: Trudno się w pełni cieszyć, kiedy moja drużyna przegrywa mecz. Niestety przegraliśmy i to znacząco. Wierzę jednak, że w rewanżu damy radę u siebie. Nie takie rzeczy się robiło.

Kiedy ostatnio startowałeś na torze w Częstochowie?

W ubiegłym roku podczas sparingu. Wtedy było, można powiedzieć, średnio. Teraz jest inaczej. Tak poznałem swoje motocykle, że wiem gdzie i który należy zabrać. Mam nadzieję, że ta metoda będzie się dalej sprawdzać.

Zdobyłeś łącznie 12 punktów i zostawiłeś za swoimi plecami miedzy innymi Madsena i Lindgrena. Jak oceniasz swoje indywidualne starty w meczu?

Ze swojej indywidualnej postawy mogę być raczej zadowolony. Pojawił się dwucyfrowy wynik i to z pewnością bardzo cieszy. Można powiedzieć, że sprawiłem sobie prezent na urodziny.

Twoja zdobycz punktowa świadczy o tym, że bardzo dobrze spasowałeś się z częstochowskim torem.

Rzeczywiście, mogę to potwierdzić. Tor był bardzo dobrze przygotowany. Można powiedzieć, że był „zajefajny”. Mieliśmy dużo dobrego ścigania. Dużo ścieżek, dzięki którym dało się fajnie jechać – po szerokiej i przy kredzie.

Wszyscy dążymy do doskonałości. Dwucyfrowa zdobycz punktowa z pewnością cieszy. Gdybyś miał jednak jeszcze coś poprawić u siebie, to co by to było?

To co powinienem poprawić, to przede wszystkim starty. Można również powiedzieć, że gdyby nie taśma, która przytrafiła się w moim trzecim starcie, wynik mógł być lepszy. Niestety trochę się rozkojarzyłem.

W zasadzie od pierwszego meczu z MRGARDEN GKM Grudziądz dysponujesz bardzo dobrą formą, która potwierdzasz podczas kolejnych rozgrywek. Niektórzy się zastanawiają, co ty tam pakujesz w ramy swoich motocykli? Cóż to za niesamowite silniki?

Już w ubiegłym sezonie udowodniłem, że jestem szybki i swoją zdobyczą punktową jestem w stanie pomóc drużynie. Teraz poprzeczka poszła w górę. Startujemy w PGE Ekstralidze, ale u mnie jest bez zmian. W dalszym ciągu daję z siebie wszystko. Motocykle mam przygotowane na wysokim poziomie. Co pakuję w ramy? O tym powiem jak skończę sezon na takim poziomie, jak do tej pory. Na ten moment jeszcze sporo biegów przede mną.

Ale to z jakiego tunera korzystasz nie jest chyba tajemnicą?

W tym sezonie korzystam przede wszystkim z silników Flemminga Graversena. Najważniejsze dla mnie jest to, że są dobrze przygotowane i jak do tej pory całkiem nieźle się sprawdzają.

Jakie jest twoje nastawienie do meczu? Czy występuje jakaś szczególna presja na wynik?

Wiadomo, że wszyscy startujemy po to aby wygrywać. Muszę jednak przyznać, że u mnie nie ma żadnej „spinki” oraz niepotrzebnej nerwowości. Taki sam klimat panuje w całej drużynie. Dzięki temu możemy na spokojnie pracować i cieszyć się jazdą.

Zostałeś wybrany Rajderem Meczu na SGP Arena. Zwyciężyłeś z miażdżąca przewagą. Otrzymałeś ponad 73% od kibiców PGE Ekstraligi. Zostawiłeś tym samym daleko w tyle Madsena, Lindgrena, Jonssona i wielu innych. Jak odbierasz tego typu wyróżnienia?

Super. Jest to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Jeżdżę przede wszystkim dla kibiców i cieszę się, że tego typu wyróżnienie otrzymałem. Jest to dla mnie z pewnością silny bodziec do dalszej intensywnej pracy, tak aby dostarczać kolejne punkty dla drużyny.

Jakie cele sportowe na ten sezon?

PGE Ekstraliga oraz zdobywanie kolejnych punktów dla SPEED CAR Motoru Lublin, to dla mnie najważniejszy cel na ten sezon i na tym się przede wszystkim koncentruję.

Piotr Wieszczyk