“Brawo bili, więc też nie ma co narzekać” – wypowiedzi MOJE BERMUDY Stali Gorzów z meczu #GORRYB

Fot. Radosław Kalina
Fot. Radosław Kalina

Dziesiątą rundę zmagań otworzył mecz między MOJE BERMUDY Stal Gorzów a PGG ROW Rybnik. Do nie dawna obie drużyny zmagały się z niemałymi trudnościami i na zmianę zajmowały ostatnie miejsce w tabeli. Po raz kolejny fantastyczny występ zaliczył Bartosz Zmarzlik, zdobywca 13 punktów.

Marcelina Rutkowska zadawanie pytań w Mix Zone zaczęła od żartobliwej prośby do Bartosza Zmarzlika, aby zaczął spóźniać starty tak, abyśmy mogli podziwiać jego rewelacyjną walkę na dystansie. – Wy byście tak chcieli, a potem mam brudny kevlar i po co? (śmiech) Oczywiście żartuje, ale podczas tego spotkania ciężej było wychodzić ze startu. Pod koniec nic nie zmieniałem i najprawdopodobniej przespałem ten moment, bo w pierwszych biegach czułem się bardzo szybki. Później czegoś ze startu mi brakowało, ale czułem się szybki na trasie, więc robiłem wszystko, żeby wyprzedzić rywali – wyjaśnił zawodnik MOJE BERMUDY Stali Gorzów.

Od 10. rundy wprowadzono nowe wytyczne dotyczące przygotowywania torów, tak aby bardziej sprzyjały ściganiu i widowisku, na którym tak wszystkim zależy. Był to pierwszy mecz na „nowych zasadach”. Bartosz Zmarzlik został zapytany, czy efekt tej zmiany był jego zdaniem widoczny? – Podczas tego meczu ciężko było wyprzedzać i bywało lepiej, ale generalnie gorzej było. Brawo bili, więc też nie ma co narzekać (śmiech). Zdecydowanie nie można było „iść za koło”, bo największy problem w dzisiejszym żużlu jest taki, że ciężka szpryca to taki “hamulec”. Nie idzie tak doregulować motocykli, żeby ewentualnie było bardzo szybko, a jak przegra się start i będzie trzeba gonić, to w zetknięciu ze szprycą, motocykl nie będzie słabł. Nie da się mieć takich ustawień – przyznał podczas pomeczowej konferencji na antenie ELEVEN SPORTS 1 Zmarzlik.

Alicja Labrenc