#EligaManager – została połowa zawodników do dyspozycji

Ostatnie kilka dni w domach i smartfonach graczy Eliga Manager z pewnością upłynęło pod znakiem zmian, liczenia, dopasowywania nazwisk i KSM. Niektórzy zawodnicy, czy im się to podobało czy nie, musieli się pożegnać ze składem, a w ich miejsce zostali dobrani ci, którzy wciąż mają szansę rywalizowania w PGE Ekstralidze.

Smutek w Lublinie, Częstochowie, Grudziądzu i Rybniku. Wyczekiwanie w Gorzowie, Lesznie, Zielonej Górze i we Wrocławiu. Swoją drogą bardzo ciekawe jest, czy są gracze, którzy od początku nie musieli wprowadzać żadnych zmian w swoich składach. W sytuacji nie do pozazdroszczenia znaleźli się ci gracze, którzy musieli podziękować za usługi np. Grigorijowi Lagucie, Leonowi Madsenowi czy Nickiemu Pedersenowi i w ich miejsce zakontraktować solidnych dostarczycieli punktów z odpowiednim KSM, a także mieszczących się w budżecie.

Kto może zastąpić tych, którzy musieli zostać zastąpieni? Absolwent filozofii odpowiedziałby zapewne „to zależy”. Oczywiście że zależy – przede wszystkim od tego, jakim budżetem dysponuje dany gracz i czy „puści” go KSM. Z drugiej strony ci najlepsi jak np. Bartosz Zmarzlik czy Emil Sayfutdinov od początku sezonu pracują na swoją średnią biegopunktową, więc w pewnym sensie mogą być poza regulaminowym zasięgiem.

Czasu na poprawę swoich pozycji nie zostało dużo, jesteśmy już na ostatniej ligowej prostej. 8 spotkań, 120 wyścigów, 480 okrążeń toru – tylko tyle dzieli nas od uzyskania informacji, do kogo w tym roku trafi mistrzowska korona oraz który gracz 11 października będzie cieszył się ze zwycięstwa w pierwszej edycji Eliga Manager.

Tomasz Kania