#EligaManager: Półmetek rundy zasadniczej, półmetek wirtualnych emocji

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Żużlowy, ligowy maraton trwa w najlepsze, a wraz z nim pojawiają się kolejne szanse na zdobywanie punktów w ramach Eliga Manager. Przed menagerami kolejna okazja do wywalczenia pokaźnych zdobyczy i możliwość walki o najwyższe cele w wirtualnej zabawie.

Niżej podpisany po bardzo dobrym, czwartkowym występie Kacpra Woryny zanotował lekki awans w klasyfikacji generalnej, ale wciąż nad całokształtem postawy swojej drużyny mocno się zastanawia i niecierpliwie czeka na kolejne okienko transferowe, żeby dokonać ruchów w drodze transakcji kupna-sprzedaży.

Wspomniany już wcześniej Woryna dostarczył nie tylko wiele punktów, ale też niemało emocji w czwartkowym pojedynku z drużyną z Częstochowy. Czy zatem napędzony dobrym wynikiem podtrzyma zwyżkową tendencję i sprawi niespodziankę w meczu w Zielonej Górze? Gospodarze na początku tygodnia również pokazali bardzo dobry speedway, walcząc do końca o zwycięstwo z aktualnym mistrzem Polski z Leszna, więc otwierający ósmą rundę mecz może być naprawdę dobrą uwerturą do kolejnych spotkań. Swoją drogą, aż dziw bierze, że znajdujemy się już na półmetku ligowej rywalizacji w sezonie zasadniczym. Szybko mijający czas będzie wymagał od wirtualnych managerów zdecydowanych i stanowczych kroków, jeśli chcą poprawić swoje dotychczasowe pozycje w grze. Po siedmiu kolejkach komplet 14 punktów na swoim koncie ma niemal 300 graczy, a w czubie tabeli jak zwykle dochodzi do przetasowań na pozycji lidera.

Czy nadchodząca kolejka przyniesie kolejne zmiany? Pewnie tak. Zapewne wzbogacą się ci, którzy w swoich składach mają reprezentantów leszczyńskich byków, trudno się bowiem spodziewać, że rozpędzona lokomotywa ze Smoczyka nie poradzi sobie z będącą w wyraźnym kryzysie ekipą gorzowian. Ci drudzy co prawda, w osobie Bartosza Zmarzlika i Krzysztofa Kasprzaka, pokazali dobry speedway podczas finału Złotego Kasku, ale to raczej nie wystarczy na bardzo dobrze dysponowanych Sayfutdinova, Kołodzieja, Pawlickiego i resztę podopiecznych Piotra Barona.

Częstochowianie musieli się trochę natrudzić, żeby wywieźć dwa punkty z Rybnika, po raz pierwszy od kilku lat w biegu nominowanym nie pojechał Leon Madsen, czy zatem grudziądzanie „poczują krew” i postarają się sprawić niespodziankę? Gwarantem dostarczenia dużej ilości punktów jest Artem Laguta, pytanie brzmi czy z postawy pozostałych zawodników z Grudziądza będą zadowoleni wirtualni trenerzy?

To samo pytanie w niedzielę wieczór będą zadawać kibice podczas meczu w Lublinie. I tu myślę że może się wydarzyć naprawdę wszystko. O ile o postawę części zawodników gospodarzy jestem spokojny, o tyle pytaniem otwartym jest, jak w Lublinie poradzą sobie Tai Woffinden, Maciej Janowski czy Gleb Chugunov. Będzie duża radość, czy może raczej umiarkowane „mogło być lepiej? Odpowiedź już w niedzielę wieczorem.

Tomasz Kania