Eliga Manager: Kosmiczny Maciej Janowski. Jabłoński doskonałym wyborem? (podsumowanie #1)

Wystartowaliśmy. Inauguracyjna kolejka PGE Ekstraligi to przede wszystkimi aż trzy zwycięstwa drużyn przyjezdnych. W Częstochowie wygrała FOGO UNIA, w Gorzowie MOTOR Lublin, a na wypełnionym po brzegi stadionie ARGED MALESA Ostrowa Wlkp. rządzili goście z Grudziądza. Jedynie mistrz Polski, BETARD SPARTA, wyłamał się z tego szyku i wysoko pokonał u siebie toruński FOR NATURE SOLUTIONS APATOR. Jak zawsze, wyniki poszczególnych spotkań miały wpływ na wirtualną rozgrywkę tysięcy fanów żużla. Eliga Manager odsłona trzecia – start!

Przez niemal dwa tygodnie przed startem rozgrywek w najlepszej żużlowej lidze świata tworzyliśmy składy, których celem jest gromadzenie jak największej liczby punktów w tej wirtualnej batalii na najlepszego stratega. Znowu kluczową rolę w trenerskiej selekcji miał KSM, wynoszący 41 punktów dla sześciu najlepszych zawodników w wybranym zestawieniu. Niektórzy trafili idealnie, niektórzy jak kulą w płot, inni zaś cierpliwie będą czekać na drugą rundę spotkań bez gwałtownych ruchów kadrowych. Kto więc zaskoczył pozytywnie, a kto rozczarował?

#ZIELES

Atrakcyjne KSM Bartosza Smektały (5,97) i Fredrika Lindgrena (6,61) połączone z ich potencjałem sportowym, dawały nadzieje na bardzo dobry „deal” w grze. Rzeczywistość okazała się brutalna, bo wychowanek FOGO UNII Leszno zdobył tylko 4 punkty i 1 bonus, a Szwed 6 „oczek”. W drużynie ZIELONA-ENERGIA.COM WŁOKNIARZA zawiedli właściwie wszyscy za wyjątkiem Leona Madsena, zdobywcy 15 punktów w sześciu startach. Tym samym nie ma się co dziwić, że na torze przy Olsztyńskiem górą była ekipa Piotra Barona. Wyróżniali się Janusz Kołodziej (10) i Jason Doyle (11). Doskonałą transakcję zrobili ci, którzy do swojego składu awizowali młodziutkiego wychowanka trenera Romana Jankowskiego – Huberta Jabłońskiego (6+1). W perspektywie całego sezonu może to być doskonały transfer. Dużo więcej oczekujemy od Jaimona Lidseya, który w Częstochowie zdobył jedynie 4 „oczka” i bonus. Warto zauważyć niezłą postawę debiutującego na torach PGE Ekstraligi Davida Bellego (7).

#GORLUB

MOJE BERMUDY STAL Gorzów przegrywa u siebie, a jej lider Bartosz Zmarzlik nie zdobywa dwucyfrowego wyniku. Na upartego można by skończyć szukać przyczyn porażki gorzowian, ale przecież nie samym Zmarzlikiem żyje ta drużyna. Każdy z zawodników Stanisława Chomskiego przywoził konkretne punkty, ale gdyby zdobyli ich po jeden więcej, gospodarze zgarnęliby dwa ligowe punkty. Nie było jednak asa, który wyrywałby się z rękawa w każdym krytycznym momencie, a po stronie gości z Lublina takim asem był niewątpliwie Mikkel Michelsen (14), najskuteczniejszy zawodnik piątkowego meczu. 7 punktów i bonus padło łupem powracającego do ścigania Maksyma Drabika i to jest zdobycz, która w mojej ocenie zapoczątkuje nieustanny wzrost skuteczności tego zawodnika. Lublin będzie mocny.

#OSTGRU

Chris Holder i długo, długo nic. Tak w zasadzie można opisać premierowy występ beniaminka w PGE Ekstralidze. Australijczyk sześć razy pojawił się na torze i zdobył w sumie aż 14 punktów. Znakomity wynik jak na opcję drugiej linii w Eliga Manager. Reszta składu ostrowian pojechała słabo, a już na pewno zaskakuje mnie słaba postawa bardzo dobrych przecież juniorów tego zespołu Jakuba Krawczyka i Sebastiana Szostaka. „Pierwsze śliwki robaczywki”, więc i chłopaków na pewno nie można już przekreślać. Grudziądzanie? Pokazali prawdziwą moc i pewnie do następnej kolejki spotkań będziemy się zastanawiać, czy to ekipa ZOOLESZCZ GKM-u jest taka mocna, czy ostrowianie zaliczyli zupełny falstart. Po stronie przyjezdnych można wyróżnić naprawdę wszystkich, z Nicki Pedersenem (15+1) na czele. Duńczyk był łakomym kąskiem podczas otwierającego grę okienka transferowego i teraz każdy z posiadających go w składzie graczy może spijać śmietankę. Bardzo duży plus stawiam też przy nazwisku Przemysława Pawlickiego (15).

#WROTOR

Demolka w Ostrowie, demolka we Wrocławiu. Na pokaz siły toruńskiego FOR NATURE SOLUTIONS APATORA przyjdzie nam jeszcze poczekać. Tylko Robert Lambert może pochwalić się dwucyfrowym wynikiem (10) na stadionie Olimpijskim, zdobytym w sześciu biegach. 31 punktów ciężko wywalczonych przez zespół Roberta Sawiny na pewno może zastanawiać. Ile w tym przypadku, a ile rzeczywistej formy? Odpowiedź już 16 kwietnia. BETARD SPARTA udowodniła mistrzowską potęgę. Seniorsko ten zespół wygląda kompletnie, nawet jeśli w składzie nie ma Artema Laguty. Daniel Bewley (13+1), Tai Woffinden (14+1) i kosmiczny Maciej Janowski (17+1) nie dali szans gościom z Torunia. A przecież dobrze radzili sobie juniorzy z Bartłomiejem Kowalskim (5+1) na czele. To kolejny junior, którego na starcie rozgrywek można było zgarnąć za przysłowiową „czapkę gruszek” (KSM 2,50).

Co dalej? Rywalizacja w Eliga Manager dopiero się rozkręca. Pierwsze kadrowe wybory utrzymamy do 3 maja, kiedy to znów otworzy się okno transferowe. Tymczasem gramy tym, co mamy i dokonujemy niezbędnych korekt. Do dzieła!

 

Rafał Martuszewski