Dudek: Wpadka w Częstochowie nie powinna nam przeszkodzić w realizacji celów (wywiad)

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

W meczu przeciwko forBET Włókniarzowi był jednym z najsolidniejszych filarów swojej drużyny. Łącznie w pięciu wyścigach zdobył 9 punktów plus bonus. O założeniach przedmeczowych, perspektywie awansu do pierwszej czwórki, częstochowskim torze oraz celach na tegoroczne FIM SGP – Patryk Dudek w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Piotr Wieszczyk (speedwayekstraliga.pl): Miały być kolejne punkty w tabeli, a tymczasem wyjeżdżacie z niczym. Co takiego się wydarzyło?

Patryk Dudek: Z pewnością przyjechaliśmy do Częstochowy, aby wygrać zawody. W zasadzie przed biegami nominowanymi mieliśmy jeszcze szansę na to, aby nawet zgarnąć pełną pulę punktów. Po 14. biegu było jasne, że mecz mamy przegrany, ale w dalszym ciągu pozostała szansa na punkt bonusowy. Niestety w ostatnim wyścigu zabrakło nam nieco szczęścia. Na pewno szkoda tego meczu. Trzeba to teraz na spokojnie przeanalizować  wyciągnąć wnioski.

Czy twoim zdaniem porażka w Częstochowie oraz strata punktu bonusowego może w jakiś sposób zagrozić STELMET Falubazowi w realizacji kluczowych celów na ten sezon?

Po pierwszej fazie rundy zasadniczej wypracowaliśmy sobie pewną przewagę, dlatego sądzę, że wpadka w Częstochowie nie powinna nam przeszkodzić w realizacji założonych celów. Także spokojnie.

Jak rozumiem cele minimum dotyczące awansu do pierwszej czwórki się nie zmieniły?

Dokładnie tak. Cele pozostają bez zmian. Przed nami jeszcze sześć kolejnych meczów do końca rundy zasadniczej.  Analizując sobie punkty, to tak naprawdę trzeba walczyć o tę pierwszą czwórkę. Jak wiadomo, po awansie do fazy play off rozpoczynamy wszystko od nowa. Wtedy dwa mecze jedziemy o złoto albo o brąz. Także play off i będzie ekstra.

Część twoich kolegów z drużyny narzekała na częstochowski tor. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Wydaje mi się, że dużo osób widziało, jaki jest tor. Nie chodzi mi tutaj o to czy on był przyczepny, dziurawy, czy nie. Ja mogę na takim jeździć. Mnie osobiście to nie przeszkadzało. Dobrze się czułem w tych warunkach. Generalnie lubię tory dziurawe i trochę przyczepniejsze. Dla mnie było ok.

Jak spisywał się twój sprzęt. Czy długo szukałeś optymalnych ustawień?

Jeśli chodzi o ustawienia moich motocykli, to po pierwszym biegu zrobiliśmy korektę i tak naprawdę później prawie nic nie zmienialiśmy. W trakcie zawodów zmieniłem również sprzęt i jechałem na drugim motocyklu.

Co twoim zdaniem było zatem receptą na sukces w meczu przeciwko forBET Włókniarzowi Częstochowa?

Trzeba było wygrywać start, jechać środkiem toru i uważać na koleiny. Dziury wyciągały niektórych zawodników, przez co popełniali oni błędy. Tor był zdradliwy, ale można było to również wykorzystywać. Mnie akurat udało się to wykorzystać w jednym biegu, kiedy to z ostatniego miejsca wyjechałem na drugie.

Częstochowski tor wielokrotnie sprzyjał dobremu ściganiu. Gdzie twoim zdaniem tym razem były najlepsze ścieżki?

Ciężko było tutaj jeździć po szerokiej, tak jak robił to w meczu z FOGO Unią Emil Sayfutdinov. Tym razem po prostu tam nie ciągnęło. Zawodnik, który jechał z przodu z przewagą minimum 20 metrów, mógł pobawić się jazdą po szerokiej po tym nasypanym. Natomiast jadąc w kontakcie trzeba było jechać do środka toru po tych dziurach i tylko patrzeć, co robi rywal za plecami.

W takim razie można chyba powiedzieć, że tym razem częstochowski owal was zaskoczył?

Rzeczywiście, nawierzchnia w Częstochowie nas zaskoczyła. Oglądałem wcześniejsze mecze z tego sezonu i przy krawężniku praktycznie się nie jechało. Tym razem było jednak inaczej.

Na zakończenie chciałbym cię zapytać o twoje cele na tegoroczne FIM SGP. Aktualnie po dwóch turach zajmujesz drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Czy dotychczasowe wyniki zaostrzyły twój apetyt na więcej? 

O celach na Grand Prix w tym roku, mówiłem już przed sezonem i tutaj nic się nie zmienia. Przede wszystkim chcę dojechać cało i zdrowo, bezpiecznie i w lewo.

 

Piotr Wieszczyk