Droga do… Bartosza Zmarzlika

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Tylko dwa turnieje pozostały do zakończenia cyklu FIM Speedway Grand Prix 2019. Bartosz Zmarzlik wraz ze swoim teamem oczekuje już występu w 2019 Adrian Flux British FIM SGP w Cardiff, gdzie będzie bronić dziewięciu punktów przewagi nad drugim Emilem Sayfutdinovem. Jego brat Paweł opowiedział o urozmaiceniu podróży na zawody i liczbie startów po zakończeniu sezonu w Polsce specjalnie dla speedwayekstraliga.pl.

O LICZBIE STARTÓW

Myślę, że runda w Vojens pokazała, że nie przeszkadza to Bartkowi, gdy już nie jeździ w lidze i świetnie utrzymuje formę. To nie jest taka, że nic nie robi, bo ma inne aktywności fizyczne np. rower czy siłownię. Trzeba pamiętać, że każda z rund SGP to zawody jednodniowe, do których trzeba się przygotować tak, jak zawsze w trakcie sezonu.

O PODRÓŻACH

Teraz podróż będzie krótka, bo to raptem parę godzin, więc nie będzie czasu na inne aktywności. Jak jedziemy w busie i tata nie kieruje, to lubimy oglądać polskie filmy. Jak w każdej podróży na zawody trzeba też odpocząć. Jest też czas na jakieś analizy, wyciąganie wniosków i myśleniu, co nas czeka na zawodach, na które jedziemy.

O PORÓWNANIU CARDIFF i WARSZAWY

Obie rundy są bardzo podobne. Rozgrywane na dużych stadionach, z niesamowitą publicznością i całą otoczką tych zawodów. Plusem Cardiff jest na pewno to, że jak wyjdziemy po zawodach to jesteśmy w pięknym centrum miasta.

GONIĆ CZY UCIEKAĆ?

Trudno powiedzieć, najważniejsze, żeby wygrywać. Na torze zawsze są emocje, niezależnie czy gonisz, czy uciekasz. Trzeba być skoncentrowanym cały bieg niezależnie, który jedziesz. Może jak prowadzisz, to masz o tyle łatwiej, że sam wybierasz tor swojej jazdy, ale i tak musisz myśleć, gdzie może zaatakować ciebie rywal.

CO DO KOŃCA SEZONU?

Nie planujemy żadnego udziału w zawodach, czy też turniejach towarzyskich.

 

Piotr Kaczmarek