Dominik Kubera: Myślę, że każdy jest zadowolony

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

W pierwszym meczu Wielkiego Finału PGE Ekstraligi, BETARD Sparta Wrocław przegrała u siebie z FOGO Unią Leszno 43:47. Ważnym ogniwem w tym spotkaniu był Dominik Kubera, zdobywca 8 punktów i bonusa (trzeciego najlepszego rezultatu w drużynie gości). Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl podsumował to spotkanie, jak i dobiegający końca sezon.

Alicja Labrenc: Zadowolony z przebiegu meczu i czteropunktowej zaliczki przed meczem rewanżowym u siebie?

Dominik Kubera: Myślę, że każdy jest zadowolony. Zdobyć cztery punkty przewagi na torze rywala to jest naprawdę dobry wynik. Jest ok, ale będziemy musieli u siebie bardzo mocno popracować i skupić się jak tylko się da na tych zawodach.

Czy można powiedzieć, że dominacja Dominika trwa? W czwartek zwycięstwo w Srebrnym Kasku, którego gratuluję, w piątek 8+1 we Wrocławiu?

Oby to trwało jak najdłużej (śmiech). Wiadomo bardzo bym sobie tego życzył. Mieliśmy inny dzień, inne zawody. Godzina była późniejsza, mamy 15 stopni mniej na stadionie, co za tym idzie, tor był zupełnie inny, inaczej się zachowywał, więc wszystko było inaczej, niż przy okazji ostatniego spotkania.

A jak wyglądała kwestia dopasowania do toru. Od początku wiedziałeś, w którym kierunku pójść?

Na pierwszy bieg nie było idealnie, później udało się jednak poprawić wszystko w dobrym kierunku i było już po prostu dobrze. Dobrze startowałem, dobrze czułem się na starcie, tylko na trasie nie było idealnie, ale myślę, że przywoziłem cenne punkty, takie które pozwalały na to, aby wynik drużyny był ciągle „do przodu, a nie do tyłu”, a to najważniejsze.

Cieszyłeś się, że miałeś okazję pojawić się 5 razy na torze?

Myślę, że godnie udało mi się Brady’ego zastąpić i przywiozłem dobre punkty, które pomogły drużynie. Fajnie, że miałem taką możliwość i to się udało.

To już ostatnie mecze jakie jedziecie z Bartoszem Smektałą w parze juniorskiej. Jakiś zapamiętasz szczególnie?

Myślę, że każde „odjechane” z Bartkiem spotkanie, bieg parowo wychodził super i będę mile wspominał. Nie ma w sumie co rozpamiętywać jakiś meczów szczególnie, bo uważam, że w zasadzie każdy jechaliśmy fajnie, drużynowo i fair.

W sobotę (14.09) kolejna runda IMŚJ w Guestrow, tak więc podróż przed tobą, nie będzie okazji do świętowania ani specjalnych przygotowań…

Dokładnie tak. Przygotowywać będę się tak, że wsiadamy zaraz do busa i prosto jedziemy do Guestrow, bo nie ma na co czekać, nie będzie czasu więc nawet na rozmyślanie. Jedziemy i zobaczymy, co będzie. Zawody dwa dni z rzędu to również niezłe przygotowanie, więc nie ma tego złego.

Przed nami Gala PGE Ekstraligi, otrzymałeś nominacje w kategorii Najlepszy Junior Sezonu. Cieszysz się z niej, jak i samej ceremonii?

Na Galę, jak co roku, jedziemy się spotkać, poznać zwycięzców. Może uda się w tym roku coś zdobyć, a jeśli nie to trudno, cóż zrobić (śmiech).

Niedawno uczniowie, wrócili po wakacjach, do szkół. Jak ty wspominasz ten okres?

Bardzo fajnie. Teraz to wiadomo jest żużel, więc nie czuję tego braku szkoły, chociaż miło i z sentymentem będę wspominał. Mimo, że dopiero co ją skończyłem, to z chęcią wróciłbym, żeby posiedzieć z kolegami w szkolnej ławce i posłuchać, co nauczyciele mają do powiedzenia.

A czego może nauczyć żużel?

Myślę, że bardzo dużej pokory i tego, czego uczą inne sporty, czyli zaangażowania, oddania się całkowicie swojej dyscyplinie i milion różnych ważnych rzeczy, które można by wymieniać w nieskończoność. Bycie sportowcem to nie jest łatwy chleb.

 

Alicja Labrenc