„Do ostatniej kropli krwi” — wypowiedzi MOJE BERMUDY STALI z meczu #LESGOR

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

MOJE BERMUDY STAL Gorzów rozpoczęła sezon od wygranej na „Smoczyku” 48:42. Choć FOGO UNIA Leszno była na swoim domowym torze niepokonana od trzydziestu meczów, to właśnie wicemistrzom PGE Ekstraligi udało się przełamać tę dobrą passę.

Stanisław Chomski wyjątkowo nie mógł stawić się na zawodach. Zastąpił go Piotr Paluch, który został zapytany o uczucia, jakie mu towarzyszą przed pierwszym meczem w sezonie. — Czuję się w porządku. Wszystko już jest unormowane w drużynie. Każdy wie, co ma robić. Wszystko zależy od dyspozycji dnia, dyspozycji sprzętowej, przełożeń, bo każdy z zawodników ma swoją liczbę okrążeń przejechanych na tym torze, aczkolwiek co roku on jest inny i co roku każdy inaczej go rozumuje — mówił na antenie nSport+.

Paluch wypowiedział się również na temat odbytych sparingów z EWINNER APATOREM Toruń i BETARD SPARTĄ Wrocław. — Szczerze mówiąc, sparingi wyszły niekorzystnie, ale nikt nie patrzył na wynik. Juniorzy próbowali, seniorzy próbowali. Myślę, że taka optymalna forma, silniki i przełożenia będą wiadome teraz. Aczkolwiek to trudny teren, nie ma co mówić, ale będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi — skomentował szkoleniowiec drużyny gości.

Do MOJE BERMUDY STALI Gorzów znów dołączył Martin Vaculik, który w rozmowie przed meczem zdradził, co skusiło go do powrotu. — Jest tu świetna atmosfera, drużyna i koledzy. Widać, że klub naprawdę zrobił tu kawał dobrej roboty. Czuć tę energię i rodzinną atmosferę. Bardzo się cieszę, że jestem tego częścią — stwierdził zawodnik.

Już w trakcie spotkania, Anders Thomsen odniósł się do biegu siódmego, w którym prowadził przez trzy okrążenia i na końcu został wyprzedzony przez Emila Sayfutdinova. — Emil jest, oczywiście, bardzo silny na tym torze, ale ja również czuję się tu dobrze i jestem szybki już od startu — skomentował w rozmowie dla nSport+. — Emil dobrze zna ten tor, jeździ tu od paru lat. Ja wygrywałem przez trzy okrążenia, więc jestem zadowolony. Oczywiście, chciałbym zdobyć trzy punkty, ale będę się starał, by zrobić to w kolejnym biegu – zaznaczył Duńczyk.

W zeszłym roku Rafał Karczmarz skończył wiek juniora, dlatego teraz jego miejsce u boku Wiktora Jasińskiego zajął Kamil Nowacki. Choć nie był to jego debiut w PGE Ekstralidze, to pierwszy raz pojechał w żółto-niebieskich barwach. Przed końcem meczu zawodnik podsumował swój występ i uczucia, jakie mu przy tym towarzyszyły. — Myślę, że bardziej jest to dążenie do marzeń. Od zawsze było to moim marzeniem, by założyć ten kevlar i wygrywać biegi dla tej drużyny. Teraz mi się to udało, raz samodzielnie, raz z Martinem, więc mogę się tylko cieszyć. Takie biegi czy mecz będą mnie tylko mobilizować do cięższej pracy, aby było tego coraz więcej — uznał. — Szczerze mówiąc, czułem, że ta „fura” jedzie do przodu. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jak nie popełnię błędu, to dowiozę te punkty. Na szczęście postarałem się z całych sił i udało mi się to. Dowiozłem punkty cenne dla drużyny i dla mnie, dla moich doświadczeń oraz mojego samopoczucia, więc tylko się cieszyć – powiedział młodzieżowiec.

Wygrany mecz skomentował trener MOJE BERMUDY STALI Gorzów Piotr Paluch. — Podobał mi się ten mecz. Chłopaki stanęli na wysokości zadania. Mecz był zacięty – końcówka trochę dla nas, potem trochę dla FOGO Unii, ale ogólnie drużyna bardzo fajnie pojechała. Wszyscy dorzucili punkty i te sparingi nie odzwierciedlały tego, jaki był wynik – zaznaczył.

W pomeczowym wywiadzie w Mix Zone TV, Bartosz Zmarzlik został zapytany o to, czy jest zaskoczony wynikiem meczu. — Bardzo jesteśmy szczęśliwi, aczkolwiek nie ma co się tutaj, że tak brzydko powiem, podniecać. Trzeba nadal robić swoje, jednak dzień na pewno zaliczymy do udanych i myślę, że co niektórych po prostu zaskoczyliśmy. Szczerze, przyznam się, że sam siebie też trochę zaskoczyłem, bo po meczu finałowym w tamtym roku mówiłem, że miałem kompletnie słaby mecz w drużynie. Jechałem też trochę z zagmatwaną głową, bo nie wiedziałem za bardzo, co tu zrobić, żeby się nie powtórzył tamten wynik. Na szczęście fajnie mi się jechało, ale to jest dopiero początek roku i każdy kolejny mecz będzie inny. Co nie zmienia faktu, że jesteśmy zadowoleni, jednak sporo pracy jeszcze przed nami – wyjaśnił dwukrotny mistrz Świata.

Kapitan gorzowskiej drużyny również odpowiedział na pytanie, czy zaszło teraz dużo zmian w ustawieniach po przegranej z FOGO UNIĄ Leszno w finale sezonu 2020. — Szczerze mówiąc, na taki tor się nastawialiśmy i że na pewno nie będzie on przyczepny. Nastawialiśmy się, że będzie najtwardszy, jaki tylko uda się zrobić. Nie był jednak aż tak twardy, jak myśleliśmy, więc to na plus dla nas. Oczywiście też trenowaliśmy. Ja również jeździłem po turniejach, innych sparingach, gdzie były twarde tory, które dały mi parę odpowiedzi — powiedział Bartosz Zmarzlik.

 

Aleksandra Szymaniak