DLA PAULINY TO OGROMNE WYRÓŻNIENIE. PO MECZU DLA ŻUŻLOWCA UGOTOWAŁABY COŚ PO WŁOSKU

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Paulina Orzeł, podprowadzająca CASH BROKER Stali Gorzów, podczas gali podsumowującej sezon w najlepszej żużlowej lidze świata odebrała pamiątkową szarfę i zegarek AZTORIN za tytuł II wicemiss w konkursie Miss Startu PGE Ekstraligi. W wywiadzie dla speedwayekstraliga.pl gorzowianka podsumowuje tegoroczną edycję konkursu i zdradza, co by ugotowała żużlowcowi po spotkaniu ligowym.

Dlaczego zdecydowałaś się zostać podprowadzająca?

W mojej rodzinie od dawna spora część najbliższych chodziła na żużel. Pierwszy raz na stadionie pojawiłam się, gdy miała cztery latka. Kilka lat później moja mama zobaczyła, że jest casting na podprowadzające i namówiła mnie, żebym się zgłosiła. Postanowiłam spróbować i wysyłałam swoje zgłoszenie.

W porównaniu z oglądaniem żużla na trybunach, jakie są plusy i minusy bycia podprowadzającą?

Na pewno plusem jest fakt, że mogę uczestniczyć w meczu od środka i mogę zobaczyć, co się dzieje za kulisami przed meczem. Mogę być częścią drużyny i zobaczyć wszystko z bliska. Minusów, chyba nie ma, a jak już jakieś małe są, to zdecydowanie przysłaniają je zalety bycia podprowadzającą.

Bycie podprowadzającą to trudna praca?

Wydaje mi się, że bycie podprowadzającą bywa trudne. Trzeba występować przed dużą publicznością na trybunach plus czasem można nas ujrzeć w telewizji. Musimy skupiać się na tym, aby dobrze wyglądać i dobrze tańczyć pod taśmą, ale tak poza tym jest to świetna zabawa.

W tegorocznej edycji konkursu Miss Startu PGE Ekstraligi spodziewałaś się, że staniesz na podium? Czy pozostaje niedosyt, że zabrakło niespełna dwóch procent do zwycięstwa?

Zdecydowanie nie. Sam udział w finale był wyróżnieniem i bardzo się zdziwiłam, gdy zobaczyłam końcowe wyniki. Było to na pewno pozytywne zaskoczenie. Z jednej strony jest mały niedosyt, a z drugiej cieszę się z trzeciego miejsca i możliwości bycia na Gali PGE Ekstraligi.

Wiem, że śledziłaś sezon żużlowy w Polsce. Gdybyś mogła wybrać swoją wymarzoną drużynę, to byliby w niej…?

Wybrałabym najlepszych, czyli Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, Krzysztof Kasprzak, Bartosz Smektała, Kacper Woryna, Tai Woffinden i Martin Vaculik.

Wielu kibiców się zastanawia, czy Krzysztof Orzeł, kierownik gorzowskiej drużyny to twoja rodzina. Prawda, czy fałsz?

Od początku kiedy zaczęłam współpracować z CASH BROKER Stalą Gorzów często słyszę to pytanie, ale nie, Krzysztof Orzeł to nie jest moja rodzina. Pozostaje nam zbieżność nazwisk.

Gdybyś miała wskazać trzy cechy idealnego żużlowca to byłyby to….?

Pracowitość, ambicja i waleczność. Te cechy charakteru są potrzebne, by osiągnąć sukces w żużlu.

Kto jest Twoim ulubionym żużlowcem?

Gdy byłam młodsza, moim ulubionym zawodnikiem był Tomasz Gollob, który jeździł wtedy w Gorzowie. Zdecydowanie jest to ikona polskiego żużla. Kibicuję całej drużynie CASH BROKER Stali Gorzów, ale szczególnie podziwiam Bartosza Zmarzlika, który jest świetnym żużlowcem i młodą wschodzącą gwiazdą żużla.

Gdy słyszę żużel mówię…?

Hałas, emocje, szybka i widowiskowa jazda.

Co byś ugotowała żużlowcowi, który wraca po ciężkim spotkaniu PGE Ekstraligi?

To zależy od zawodnika, jego diety oraz tego, co lubi jeść. Sama uwielbiam kuchnię włoską, więc zrobiłabym makaron ze szpinakiem, łososiem, serem rokpol z dodatkiem czosnku na białym winie.

Czy masz swoją wymarzoną pracę i zawodowe plany na przyszłość?

Mam mnóstwo pomysłów na siebie i na ten moment ciężko jest mi powiedzieć, który z zawodów będzie dla mnie odpowiedni. Obecnie jestem na studiach pedagogicznych specjalność doradztwo zawodowe i personalne, posiadam także zawód technika ochrony środowiska, a w przyszłości chciałabym otworzyć własną działalność.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję bardzo. Korzystając z okazji, chciałabym podziękować wszystkim kibicom za oddane na mnie głosy. Ich liczba naprawdę mnie zaskoczyła i dziękuję wszystkim za wsparcie.

Piotr Kaczmarek